Nie jesteśmy nowi na świecie, przed nami była
KURA

O nas i o blogu

Napisz do nas:
qra-poczta@gazeta.pl

Współpracuj z nami

Nagrody
Fundatorzy
Lektury
Filmy


Blog > Komentarze do wpisu

Yum cha

Kilka dni temu mieliśmy gościa. A skoro było nas troje to od razu przyszło mi do głowy żeby wybrać się na lunch na yum cha. Liczba osób jest istotna bo yum cha jest  serwowane w pojemnikach, w których naogół są trzy porcje czegoś dobrego...

yum chayum cha

Co to jest yum cha? Jak sama nazwa wskazuje jest to... picie herbaty. Moje pokolenie wie, że po rosyjsku herbata to czaj. Przez długie lata nie zastanawiałem się nad pochodzeniem tego słowa. Dopiero podczas pobytu w Kuwejcie zorientowałem się, że po arabsku herbata to również czaj - tylko pisownia nieco inna. To doprowadziło mnie do chińskich źródeł. Fonetycznie - cza. Anglicy zinterpretowali to jako tea, Włosi jako te, Francuzi jako the, Niemcy jako Tee, a Polacy potraktowali z wyjątkowym szacunkiem - ziele (herba) ta.

rachunekJak wynika ze wstępu, nie jest to ceremonia picia herbaty lecz posiłek, lunch. Specyfiką yum cha jest to, że większość potraw to smakowite pierożki - dim sum. Czasami z przezroczystego, ryżowego ciasta, czasem z normalnego ciasta, nadziewane krewetkami, wieprzowiną, i różnymi kombinacjami jarzyn z powyższymi składnikami. Dim sumy są gotowane na parze w drewnianych pojemniczkach. W restauracji, w porze yum cha, po sali krążą kelnerki popychając wózki z pojemnikami. Klienci pokazują palcem co im się spodobało, pojemnik ląduje na stole a kelnerka przybija na karcie kontrolnej pieczątkę z nazwą potrawy. To mi się wyjatkowo podoba gdyż przypomina orienteering. Na dodatek nie trzeba nigdzie biegać z kartą kontrolną. Niestety podczas naszej ostatniej wizyty zauważyłem modernizację tej procedury. Zamiast przybijać pieczątkę robią kółko we właściwej rubryce. Do tego przetłumaczyli na angielski chińskie nazwy. To odbiera temu posiłkowi trochę mistycyzmu. Ale tylko trochę, przy kasie i tak będzie zaskoczenie. Po prostu to wszystko jest tak różnorodne i wygląda tak smakowicie, że ani się klient spostrzeże jak skonsumuje dużo więcej niż gdyby to był posiłek zamówiony z karty.
Zasadniczo nie przepadam za deserami oferowanymi przez kuchnię azjatycką. Jest jeden wyjątek - biała, orzeźwiająca galaretka...

coconut jelly

Spytałem kelnerkę o nazwę - kua-kua-czelo. Wysłuchałem z najwyzszym skupieniem, powtórzyłem bezbłędnie. Wydało mi się to łatwe do zapamiętania - przecież to końcowe czelo brzmi jak włoskie cielo - niebo (w gębie). Wyparowało mi z głowy zanim zdążyłem to wypatrzeć na wózku. Niestropiony spytałem jeszcze raz. Tym razem miałem bardziej wyostrzony słuch - coconut jelly - galaretka z mleka kokosowego.

niedziela, 13 stycznia 2013, pharlap

Polecane wpisy

Komentarze
2013/01/13 09:45:23
Taki kwakwaczel (bo chyba tak można spolszczyć to, co usłyszałeś :)) to coś dla mnie. Jestem fanką kokosu. Zdaje się, że w lodówce mam puszkę kokosowego mleka. Chyba poszukam przepisu...
-
pharlap
2013/01/13 11:01:20
Najprostszy przepis znalazłem tutaj:
www.taste.com.au/recipes/253/coconut+jelly
-
2013/01/13 22:48:36
Dziękuję za link. Za kilka tygodni planujemy ze znajomymi kolację w orientalnym stylu. Myślę, że na deser zjemy taką właśnie galaretkę.
-
Gość: Lila, *.riv800.nsw.optusnet.com.au
2013/01/26 02:43:18
Zona, ta galaretke to spolszcza sie wlasnie ko ko czelo, chinka powiedziala to po angielsku (koko dzeli, albo kokonut czeli, tylko tu czesto gubia koncowki)

Gosc Pharlapa z Jam Cza.
-
pharlap
2013/01/28 00:41:50
Musze sprostować - akurat na tym yum cha to my bylismy goścmi Lili. Dziękujemy.
-
Gość: Eliza, *.adsl.inetia.pl
2013/07/09 13:46:33
właśnie dałaś mi pomysł na nietypową kolację dla męża :)
-
k.solars.ka.1989
2014/05/20 09:01:59
Bardzo nietypowa kolacja. Uważam, że to znakomity pomysł.