Nie jesteśmy nowi na świecie, przed nami była
KURA

O nas i o blogu

Napisz do nas:
qra-poczta@gazeta.pl

Współpracuj z nami

Nagrody
Fundatorzy
Lektury
Filmy


Blog > Komentarze do wpisu

Wygrzebane z … pudełka

   Wpis Kanadyjki

W czasie mojego świątecznego pobytu w Warszawie, zabrałyśmy się z Mamą (dla Was Ciotuchną) za porządkowanie zawartości pudełka z napisem „Pamiątki po Dziadkach”. Czego tam nie było? Stary skórzany portfel, a w nim książeczka wojskowa dziadka (taty mojego ojca) i plik banknotów z lat 40-tych ubiegłego wieku.

foto Malgorzata

Różne książki fachowe autora drugiego dziadka (ojca mamy), a także plik rękopisów i maszynopisów tegoż. Wszystko pożółkłe, kruche, aż strach było brać do ręki.

Zabrałyśmy się za porządkowanie rękopisów i maszynopisów. Były to głownie wiersze, pisane na różnych karteluszkach, wiele na odwrocie niemieckich druków. Niektóre pisane w okresie wojny, niektóre już po. Dziadek charakter pisma miał okropny i wiele tekstów było trudno odczytać. Na szczęście Dziadek po wojnie część wierszy przepisał na maszynie, na cienkiej bibułce.  Wiele wierszy znałam ze wspominanej tu już książki „Warszawiacy w Stutthofie”, ale większość była mi zupełnie nieznana.

fot: Malgorzata

W mojej głowie zaczął się krystalizować plan działania. Pierwszym etapem było dopasowanie rękopisów do maszynopisów. Zajęło mi to dwa dni, ale rezultatem były trzy stosiki, same maszynopisy, pary maszynopis-rękopis i niewielki stosik samych rękopisów. Te ostatnie dostała moja Mama, bo tylko Ona jest w stanie odcyfrować to co napisał jej Tata. Resztę zaczęłam przepisywać na komputer, żeby mieć zapis elektroniczny, a te przepisane, zaczęłam układać w teczce, przekładając papierem maszynowym (wg. męża włoszczyzny, archiwisty, to najlepszy sposób na przechowywanie starych dokumentów). To, czego nie zdołałam przepisać, sfotografowałam i będę tę pracę kontynuować w domu.

Dwa z tych wierszy przytaczam poniżej.

Warszawa

Ja w tej izbie spać nie mogę,
Chcę gdzieindziej, przyjacielu,
Bo ja okna mam na drogę
Co prowadzi nas do celu      Bis

Czasem w nocy –huk silnika
Budzi Stutthof rozespany
I wspomnienie nas przenika
Tyle ofiar – Boskie rany     Bis

Dawniej o naszej Warszawie
Mówiono z lekceważeniem
Ze to u nas każdy prawie
Jest blagierem, kłamcą, leniem.    Bis

Leży w gruzach dziś Warszawa,
Legły jej najlepsze dzieci,
Dziś przegrana nasza sprawa
Lecz dni idą, lecz czas leci     Bis

Zniknie z naszych serc obawa
Więc wołamy na głos wszędzie:
Sercem Polski jest Warszawa,
Zawsze była, jest i będzie.    Bis

 Wiktor Ostrowski, 1944

 

Raduje się każdy…

Raduje się każdy, kto z daleka zoczy
Nasz kobiecy oddział, co tak dzielnie kroczy.
Roześmiana buzia, niebieska sukienka,
Na rączce numerek – biedna ty panienka.
Smutno nam w obozie, miła panieneczko.
Daj mi chociaż uśmiech, jasny jak słoneczko.
Zawsze twą niebieską pamiętam sukienkę.
Daj choć raz przez druty na dzień dobry rękę.
Powiem ci w sekrecie, powiem ci na uszko,
Że chciałbym posiadać twe małe serduszko. 

Refren:

Oj da, oj da dana,
Dziewczyno kochana,
Daj mi twe serduszko,
Daj, ach daj! 

Wiktor Ostrowski, 1944

poniedziałek, 14 stycznia 2013, kanadyjka82

Polecane wpisy

  • Co postanowiliśmy?

    Drogie Czytelniczki Kury, drodzy Czytelnicy Qry! Jak się okazało, ferie zimowe były nam wszystkim bardzo potrzebne. „Atak” zimy nie spodobał sie jed

  • Ferie zimowe

    Wpis Kanadyjki Drodzy Czytelnicy Qry. Poświąteczne zmęczenie, nowy rok i zimowy brak energii sprawiły, że stanęliśmy nagle wobec pustki i zadaliśmy sobie pytani

  • Kolekcjonerka

    Wpis pharlapa Zdjęcia Powsinogi - Do widzenia Po, uważaj bo już jest po! - powiedział TADEUSZ zapinając kurtkę. Po spojrzała na zegar na ścianie - znowu

Komentarze
pharlap
2013/01/14 07:05:33
Och Kanadyjko.. czymprędzej pobiegłem do swojego pudełka. Książeczka żołdu Ułana I plutonu.. dzień wstąpienia do armii 13 listopada 1918 roku. Żołd podstawiwy 96 marek. To po moim ojcu. I jeszcze - legitymacja Krzyża Walecznych z 1920 roku, prawo jazdy - 1929, legitymacja Polskiego Związku Narciarskiego - wydana 28 grudnia 1936, składki opłacone do 31 pażdziernika 1939. A potem już tylko Ausweis - Industrie und Handelskammer in Warschau - 5.III.1941 - pieczątka z wroną ze swastyką na ogonie. Nic nie pomogla podczas nalotu Gestapo na kawiarnię.
Zżółkłe maszynopisy.. te pozostawił brat mojego ojca. Trzy tomy rodzinnych wspomnień. Mój teść dał to do przepisania i oprawy. Leżą na półce. W krainie królików.
-
2013/01/14 08:13:45
zazdroszczę Wam tych pudełek. moje pudełko zostało zniszczone i jak powiedziała zaprzyjaźniona pisarka o mnie: "I'm opening the box, I wish I had"
-
ciotuchna
2013/01/14 10:37:48
Kanadyjko, wzruszylam sie kiedy zobaczylam te wiersze wydrukowane na Qrze. Pamietam podniecenie, kiedy pracowalysmy nad tymi wierszami, ale to narazie minelo, a teraz widze efekty naszej pracy.
Kiedy sie zabiore za odcyfrowywanie dalszego ciagu - tego nie wiem, bo dzien kazdy niesie nowe sprawy i wyzwania, a moim wieku wszystko zalatwia sie wolniej. Obiecuje, ze znajde czas na wydobycie z mroku nastepnych wierszy Ojca, Dziadka i Wujka wjednej osobie.
-
Gość: juliczka, *.dynamic.chello.pl
2013/01/15 23:40:15
Wzruszający wiersz "Warszawa".
Zawsze coś interesującego, zawsze coś pożytecznego.
Porządkowałam niedawno rodzinne dokumenty, w tym świadectwo ślubu "Henryka lat 29 mającego i Zofii Agnieszki lat 18 mającej" z 1938 roku, z parafii r-k Najświętszego Serca jezusowego przy Kawęczyńskiej. Teraz wiem, że należy przełożyć dokumenty papierem maszynowym.
-
Gość: MerryJ, *.adsl.inetia.pl
2013/07/17 11:07:23
no fajnie fajnie, pozdrawiam
-
k.solars.ka.1989
2014/05/20 09:00:42
Super jest ten wpis. Bardzo mi się podoba. Pozdrawiam