Nie jesteśmy nowi na świecie, przed nami była
KURA

O nas i o blogu

Napisz do nas:
qra-poczta@gazeta.pl

Współpracuj z nami

Nagrody
Fundatorzy
Lektury
Filmy


Blog > Komentarze do wpisu

Kolekcjonerka

   Wpis pharlapa                  Zdjęcia Powsinogi

- Do widzenia Po, uważaj bo już jest po! - powiedział TADEUSZ zapinając kurtkę.
Po spojrzała na zegar na  ścianie - znowu zasiedziała się za długo w pracy. Szybko wyłączyła komputer, narzuciła płaszcz i zbiegła po schodach na parking.
- Szybko, szybko do domu - czuła zmęczenie i głód. Ruch na ulicach nieco zmalał, zacinał wiatr, padał deszcz, widoczność była kiepska. Jechała na pamięć tą sama trasą co zawsze. Jeszcze tylko przeciąć drogę szybkiego ruchu i za 5 minut będzie w domu. Zatrzymała samochód na światłach, przekręciła głowę w lewo i w prawo żeby nieco rozluźnić mięśnie szyi gdy nagle..
- Kapitalne - szepnęła i wrzuciła migacz w prawo. 

- Kiedyż te światła się zmienią? - niecierpliwił się S - no nareszcie. Dodał gazu na zakręcie. To był marny dzień, ale może wieczór bedzie lepszy.
- Co za ludzie? - mruknął sam do siebie wspominając niedawne wydarzenia. Regularny pokerek u ATOMKA. Taka karta, cztery króle i zabrakło forsy. Głupie dwadzieścia dolarów i nikt nie chciał pożyczyć. Nawet Rysiek - SKNERA JEDEN.
- Potraktowali mnie jak dzieciaka.
- Zaraz, zaraz, gdzie ja jestem? Acha, teraz w lewo. Dobrze, że chociaż dali dokładną instrukcję.

Po nacisnęła pedał hamulca. Ależ on nierówno jedzie! Może teraz? Sięgnęła na boczne siedzenie, ale w tym samym momencie samochód przed nią skręcił w lewo. Wrrrr - warknęła gniewnie i dodala gazu. 

Jadąc przypominał sobie ostatnie wydarzenia. Kręcił się bezmyśnie po mieszkaniu ATOMKA.
- Łyknij sobie - zaproponował GRUBCIO i nie pytając nalał whisky do szklanki - cienko przędziesz?
- Jestem pod KRESKĄ. Od dwóch tygodni żadnych zleceń.
- Łotebaut sto dwadzieścia płatne przy dostawie?
- Jaki towar?
- Spoko, bardzo bezpieczny. Ukraińskie papierosy. Albo bierzesz albo SPADAJ.

Teraz jechał szeroką, pustą ulicą. Przeciągnął się i spojrzał w lusterko. Tuż za nim jechał jakiś samochód.
- A cóż on jedzie tak tuż za mną? - wzruszył ramionami i nagle poczuł zimno na karku.
- A cóż on jedzie tak TUŻ, TUŻ za mną?! - powtórzył.
Gwałtownie skręcił w prawo i zaraz potem w najbliższą ulicę w lewo. Samochód za nim, chyba stary model dodge'a, zrobił to samo. Nie było wątpliwości. S poczuł krople potu na czole.
- Co robić? Dokąd jechać?
Stanął na skrzyżowaniu i rozglądał się w lewo i prawo.

- Nareszcie - szepnęła Po. Błyskawicznie sięgnęła po aparat, przyłożyła do oka i nacisnęła spust. W tym samym momencie samochód przed nią ruszył w lewo.
- Dosyć tego. Co wyszło, to wyszło. SPADAJ - rzuciła w stronę odjeżdżającego pojazdu.

Skręcając w lewo spojrzał do tyłu. Metaliczny dodge pozostał na skrzyżowaniu. W jego oknie zauważył chmurę blond włosów.
- Cholerna blondynka!
Na wszelki wypadek skręcił jeszcze dwa razy. Przez nim i za nim nie było żadnego samochodu. Zatrzymał się. Wyjął komórkę i nacisnął numer.
- Co jest? - odpowiedział stłumiony głos.
- Szefie, chyba ktoś jechał za mną.
- Policja? - w głosie GRUBCIA słychać było napięcie.
- Chyba nie, gliniarze jeżdżą parami a tu była tylko jakaś kobitka.
- Kru-ca-fiks!
- Coś złego?
- Ruska mafia matole!!
Po obu stronach zapadło milczenie.
- Uważaj. Jesteś spalony. Zostaw gablotę na parkingu nie bliżej niż pół mili od domu. Zadzwoń do mnie z automatu i powiedz gdzie zostawiłeś. Idż do domu. Wieczorem przyjdzie do ciebie ktoś z dokładną instrukcją.
- Ale..
- SPADAJ!

Wjechała do garażu, wyjęła zakupy z bagażnika i zatrzasnęła klapę...

Powiesiła płaszcz na wieszaku, włączyła komputer i wyciągnęła kuchenną deskę. Obrała i pocięła w kostkę spory ziemniak. To samo zrobiła z niewielką cebulą. Zajrzała do lodówki - boczek z beczki - to jest to! Pokroiła drobno, nalała trochę oleju do garnka, postawiła na gazie i wrzuciła pozostałe składniki.
Wyciągnęła aparat z futerału i podłączyła do komputera. Z kuchni dobiegał zapach smażonej cebuli.
- Oj chyba dałam za mało boczku!
Dokroiła dwa plastry i wróciła do komputera. Na ekranie powoli wyświetlały się kolejne zdjęcia. Czekała niecierpliwie. Jest! Skrzywiła się, trochę nieostre.. jakby... jakby SPADAŁO! Rozpogodziła się. Szybko włączyła drukarkę, kopia zdjęcia wysunęła się z maszyny, zachwiała na krawędzi biurka i jak liść wolno opadła na podłogę.
- Rzeczywiście SPADA - roześmiała się. 
Podniosła odbitkę i przypięła na umocowanej na ścianie listwie, na końcu długiego szeregu podobnych zdjęć...

Z kuchni dobiegał mocny zapach boczku.
- SPADAJ - szepnęła rozkazująco i pobiegła do kuchni...


Kartoflanka! 

PS. Inspirację do powyższego znalazłem TU. Przepis na kartoflankę TU - w komentarzach.

Uwaga: wszystkie użyte w powyższym opowiadaniu imiona, symbole, znaki i sytuacje nie mają żadnego związku z rzeczywistością, są wytworem wybujałej fantazji autora. 

środa, 16 stycznia 2013, pharlap
Tagi: USA

Polecane wpisy

Komentarze
2013/01/16 08:14:19
Bardzo ładne opowiadanko, Pharlapie!
-
2013/01/16 21:00:50
Bardzo bardzo :)
-
Gość: kosmetyki dla dzieci, *.adsl.inetia.pl
2013/06/26 15:47:02
no fajnie fajnie, polecam
-
Gość: www.mforest.pl, *.internetdsl.tpnet.pl
2013/08/05 15:12:59
Super opowiadanko, w ogóle cały blog jest genialny !
-
Gość: MerryJ, *.adsl.inetia.pl
2013/09/05 13:24:56
no bardzo ciekawa rejestracja :)
-
d-klorek
2014/03/04 10:09:58
Blog jest bardzo interesujący. Wpis świetny.
-
k.solars.ka.1989
2014/05/20 08:58:42
Super jest Twój blog. Wpisy są świetne.