Nie jesteśmy nowi na świecie, przed nami była
KURA

O nas i o blogu

Napisz do nas:
qra-poczta@gazeta.pl

Współpracuj z nami

Nagrody
Fundatorzy
Lektury
Filmy


Blog > Komentarze do wpisu

Wspolny wpis - Wieczerza pod Pierwszą Gwiazdą

   Wpis Kattinki

Symboliczna i tradycyjna, w każdym domu jest inna, prawda? Bo w naszej rodzinie mama i babcia tak robiły, bo czasy były różne, a jeszcze w świąteczne plany wtrąciła się a to jakaś wojna, a to rewolucja, a to stan wojenny i kartki żywnościowe. Różnią się nasze wigilijne wieczerze nie tylko przepisami na tego samego karpia, kapustę, makowce czy kutię, ale wręcz całymi sekwencjami potraw, z różnych powodów, z przyzwyczajenia (tradycja!) albo na przykład, w zależności od regionu. Weźmy choćby zupę: u nas na Wigilię musi być postny barszcz na zakwasie, koniec, kropka i szlus-amen-alleluja, jak mawia Ciotuchna. Ale do barszczu nie podaję uszek, tylko obowiązkowe paszteciki z półkruchego ciasta (wg „Kuchni Polskiej”) z kapustą i grzybami, bo na uszka (z powodu pasztecików) nigdy nie starcza mi ni czasu, ni atłasu. Z kolei moja Teściowa twierdziła, że bez rybnej ani rusz, no a rybna musiała być z domowymi łazankami. Pamiętam też wzruszającą opowieść o pewnym patriotycznym polskim domu dawno, dawno temu, jeszcze pod zaborami, gdzie zupy były dwie... w barwach narodowych: barszcz i migdałowa. 

W naszym domu tradycja została ustanowiona wspólnymi siłami rodziny, ale wielkie zasługi w tworzeniu naszego, nazwijmy to, bazowego menu wigilijnego mieli też rozmaici krewni-i-znajomi, których potrawy i świątecznie wypieki nam zasmakowały, przepisy zostały przeflancowane i „przyjęły się” na domowym gruncie. Karp i kutia to była zawsze kontrybucja moich Rodziców, a odkąd ich zabrakło, mak miele przez maszynkę Michał (zawsze!) z przyjacielem ze szkolnej ławy, i potem słoik gotowej kutii wędruje do domu przyjaciela. Kapusta z grzybami najlepsza jest wg przepisu teściowej mojej siostry, a przepis na śledzie po wileńsku i pierniki z „wojennym” marcepanem przywędrowały z Poznania, z domu mojego męża. Kilka przepisów pojawiło się z innych domów, a nawet stron świata – z powodów sentymentalnych. Dlatego od wielu lat kiszę buraki na barszcz według przepisu mamy Uli z Warszawy, piekę pierniki Marzenki, a szwedzkie pierniczki wg przepisu Barbro z Götteborga, angielski pudding z wprost niebiańskim masłem koniakowym robię wg przepisu z wiktoriańskiej książki kucharskiej od Johna, a łamańce Marylki wg przepisu jej babci. Struclę drezdeńską, którą podajemy na śniadanie w I święto, piekę wg przepisu z bardzo starego egzemplarza... „Burdy”, bo przywodzi wspomnienia nastroju adwentowego w Berlinie. Wszystko, niezależnie od historii i pochodzenia, musi być wykonane dokładnie tak samo jak przed rokiem, dwoma, dziesięcioma laty czyli – ZAWSZE. I tego zawsze pilnowały nasze dzieci. Żadnych zmian, na tym przecież polega tradycja. Dlatego, żeby nie popaść w niełaskę moich Drogich Bliskich, spisałam wszystkie przepisy w specjalnym zeszycie, a podobny, z tymi samymi przepisami, dostała nasza córka w prezencie ślubnym.

A zatem – jaka jest nasza rodzinna Wielka Dwunastka?  

1. Śledź po wileńsku

2. Barszcz czerwony kiszony

3. Paszteciki półkruche nadziewane kapustą z grzybami

4. Kapusta z grzybami

5. Karp pieczony w maśle, z siekanym jajkiem na twardo

6. Dodatki do powyższych: buchty drożdżowe lub kulebiaczki z nadzieniem z suszonych grzybów z jajkiem na twardo albo krokieciki ziemniaczane  

7. Kompot z suszu

8. Kutia z miodem, topionym masłem i bakaliami (bez pszenicy)

9. Francuskie łamańce z bakaliami

10. Pierniki z orzechami, z polewą czekoladową

11. Angielski Christmas pudding z masłem koniakowym

12. Szwedzkie pierniczki „Pepperkakor”

 

Z przepisów podam może tylko, jak zrobić zakwas z buraków, bo to smak niepowtarzalny.

1,5 kg buraków

1 marchewka

1 korzeń pietruszki

1 plaster selera

3-4 ząbki czosnku,

po 1 łyżeczce soli i cukru

kromka razowca (opcjonalnie, ja nie daję)

ciepła woda

Obieramy warzywa, kroimy je w plastry, układamy w słojach lub glinianym garnku, zalewamy wodą, z dodatkiem soli i cukru, ew. na wierzchu układamy kromkę razowca. Odstawiamy w ciepłe miejsce na tydzień. Kiedy płyn nabierze odpowiedniej barwy i stanie się kwaskowaty, zlewamy do słoiczków, przechowujemy w chłodzie.

Barszcz na Wigilię, postny, robię z 3 wywarów: 1. wywar jarzynowy jak na rosół, z włoszczyzny z listkiem laurowym i cebulą + 2. wywar z namoczonych przez noc grzybów suszonych + barszcz kiszony, który dodaję na końcu i już nie gotuję (a jeśli mimo to straci barwę, możemy dodać kilk plastrów surowego buraka). PS. Na obiad w I święto barszcz jest już z dodatkiem czwartego wywaru, z wędzonej szynki.

Chętnie poznałabym Qrzańskie Tradycyjne Magiczne Wigilijne Dwunastki, taka giełda przepisów byłąby może ciekawa....?

 

 

 Wpis Żony Oburzonej

Moja Dwunastka to właściwie dwunastka łącząca w sobie wpływy mojej rodziny i rodziny Męża.

1. Barszcz
2. Uszka do barszczu
3. Zupa grzybowa
4. Suszone kapelusze grzybów, panierowane i pieczone
5. Pierogi ruskie
6. Pierogi z kapustą i grzybami
7. Karp smażony
8. Chleb (np. upieczony przez Mojego Męża)
9. Kutia
10. Makiełki
11. Kompot z suszu
12. Pierniczki

Ja odpowiadam za kutię, makiełki i pierniczki, na wszystko przepisy już znacie. Pozostałe potrawy przygotowują inni. Ja jeszcze robię dodatkowy kompot z suszu i to jakieś 5 litrów, które wypijam wspólnie z Mężem. Sekretem mojego kompotu są przede wszystkim owoce wędzone (wyobraźcie sobie, że moja Teściowa używa śliwek kalifornijskich - dla mnie to świętokradztwo), skórka cytryny i pomarańczy, rodzynki i laska wanilii, która zostaje mi wykorzystaniu ziarenek do kutii.

Jak sądzę, dziwią Was te grzybowe kapelusze... Nie mam pojęcia, skąd ten pomysł, ale Teściowa przygotowuje je co roku i wybuchają o nie prawdziwe kłótnie. Zazwyczaj wypada po jednym kapeluszu na głowę (w sumie logiczne) + kilka dodatkowych...

 

Wpis pharlapa

Wieczerza pod Pierwszą Gwiazdą. Pod Pierwszą Gwiazdą? Chyba tą, której wykonania nauczyła nas Kanadyjka, bo na tą na niebie trzebaby czekac do godziny 22. Do wieczerzy zasiadamy więc między 6 a 7. Jest zupełnie jasno i najczęściej bardzo gorąco. W związku z tym moja dwunastka to wspomnienie z Polski - sprzed 30 lat. Na dodatek moja część wspomnienia jest bardzo mglista, potrzebna była pomoc mojej żony, aby to nabrało barwy, aromatu i smaku.

1. Śledź w śmietanie.
2. Śledź w oleju.
3. Zupa grzybowa z łazankami.
4. Ryba w galarecie.
5. Ryba smażona.
6. Ryba po grecku.
7. Ryba po żydowsku.
8. Kapelusze z grzybów obtaczane w jajku i bułce tartej i smażone.
9. Kapusta z grzybami.
10. Kompot z suszu.
11. Makowiec.
12. Piernik.

 Zaciekawiły mnie te kapelusze grzybowe. Jak smażyć suszone grzyby? Żona wyjaśniła mi, że pochcdzą one z  zupy grzybowej. Moja niewiedza wynika z tego, że nasze wnuczęta nie lubia zupy grzybowej w związku z czym od wielu lat jemy na Wigilię barszcz z pasztecikami.
Swoją drogą te kapelusze grzybowe pierwszy raz spotkałem na stole moich teściów. A drugi raz.. we wpisie Zony Oburzonej powyżej. Informuję więc, że moja teściowa pochodziła z Kujaw. 

 

     Post Scriptum Żony Oburzonej

 

Pharlapie, nieco się uspokoiłam, widząc również na Twojej liście te kapelusze grzybowe! Byłam przekonana, że to jakaś fanaberia w domu moich Teściów, a jednak nie. Widać wiele gospodyni doszło do wniosku, że kapelusze z zupy absolutnie zmarnować się nie mogą i trzeba je skonsumować. Rodzina mojej Teściowej pochodzi z kolei ze Lwowa. W tym roku przeprowadzę w sprawie kapeluszy grzybowych śledztwo...

środa, 19 grudnia 2012, ewamaria030

Polecane wpisy

Komentarze
2012/12/19 07:59:24
nie mam stalej dwunastki na Wigilie, rowniez dlatego ze jest to tradycja tylko moja, ktora coprawda zarazilam moja corke, ale ani moj maz ani Tesciowa nigdy nie zaakceptowali jej do konca; ale na moim stole wigilijnym nie moze zabraknac: ryby faszerowanej - wedlug przepisu rodzinnego i sernika robionego z sera przywiezionego z Polski w lecie i zamrozonego tak zeby dotrwal do Bozego Narodzenia. Robie rowniez arselle-clam-palourde (takie malutkie muszelki) w sosie pomidorowym podawane na kromce opieczonego chleba - palce lizac w przenosni i doslownie.
-
2012/12/19 09:20:41
wszyscy piszecie o kompocie z suszu, czy ktos moglby podac mi przepis.
-
danstarossa
2012/12/19 09:43:00
Dwunastka w mojej rodzinie:
1. śledz w śmietanie
2. śledz w oliwie
3. ryba po grecku
4. karp w galarecie
5. karp smażony
6. zupa grzybowa
7. pierogi z kapustą
8. kutia
9. kisiel żurawinowy
10. kompot z suszu
11. pierniczki
12. stollen
-
danstarossa
2012/12/19 09:51:12
Kompot z suszu jest bardzo prosty. Potrzeba dużo suszonych owoców: jabłek, śliwek, gruszek. Zalewamy je wodą. Gdy już postoją ze dwie godziny, gotujemy. Dosładzamy do smaku miodem lub cukrem. Smacznego.
-
2012/12/19 10:41:44
Ja robię kompot z suszonych jabłek, gruszek, śliwek (wędzonych i niewędzonych, również trochę biorę z pestką, gdyż nadaje fajny posmak), moreli. Wrzucam też garść rodzynek i trochę suszonej żurawiny oraz skórkę otartą z cytryny i pomarańczy. Koniecznie należy dodać cynamonu i gozdzików. Owoce płuczę, potem zalewam zimną wodą na noc, a następnego dnia gotuję.
-
2012/12/19 10:53:06
Ojej tyle wspaniałych pomysłów na kolację. Te makiełki mnie zainspirowały i te kapelusze ...
-
ciotuchna
2012/12/19 12:44:04
Nie dziwie sie Wloszczyznie, ze nie zna przepisu na kompot z suszu.
Nie wiem dlaczego ale u nas w domu, ani w domu moich Rodzicow,
ani u mojej tesciowej ( wspanialej gospodyni) nigdy na Wigilie nie
podawano takiego kompotu i wogole zadnego kompotu. Cala Rodzina
ze strony mojej i mojego meza to zasiedzieli od pokolen warszawiacy,
moze to nie jest warszawski zwyczaj. Musze popytac i poszukac.
Moja prywatna awersja do kompotow, wywodzi sie z dlugoterminowego
stolowania sie w stolowkach, gdzie zawsze byl paskudny kotlowy kompot,
do ktorego nie dawano lyzeczki i plywajace w nim owocki wylawialo sie
starannie oblizanym wiedlcem (brrr!)
-
kattinka33
2012/12/19 14:34:46
Kompot z suszu to osobny rozdzial. Dlaczego? Bo to nie tyle kompot, ile "wyciag" z suszonych owocow, z przewaga suszonych sliwek - i popijamy go swiatecznie, poniewaz pomaga nam strawic obfita wieczerze. To napoj medyczny, wspomozenie dla naszych zoladkow i watroby. U nas kompot z suszu robi sie bardzo prosto: do salaterki wsypujemy owoce suszone w dowolnej ilosci i dowolnym zestawie, nastepnie zalewamy te owoce ciepla woda, zagotowana uprzednio z kawalkiem kory cynamonu i kilkoma gozdzikami. Nie dodajemy cytrusow. Robimy to w przedwigilijny wieczor, po calodziennym szykowaniu, gotowaniu i pieczeniu, gdy kuchnia jest juz wysprzatana - zalanie kompotu jest ostatnia czynnosci, i czuje sie wtedy juz bardzo magicznie i swiatecznie.
-
kattinka33
2012/12/19 14:36:36
Ja mam jeszcze pytanie w sprawie sledzi i cebuli: bo zarowno te w smietanie jak w oliwie bez cebuli nie ida, ale z drugiej strony, co zrobic, zeby surowa cebula dobrze smakowala? macie jakies czary czy tez magiczne przepisy? Poprosze!
-
danstarossa
2012/12/19 15:42:23
Jest wiele rodzajów cebuli (podobnie jak ziemniaków) rózniących się m.in. smakiem. Ja do śledzi, podobnie jak do sałatek, używam drobniutko pokrojonej cebuli cukrowej - jest delikatna w smaku, a gdy jej akurat nie mam to biorę szalotki.
-
kattinka33
2012/12/19 17:33:12
Cukrowa, Danusiu? Ok, sprobuje popytac, moze na hali targowej? A i szalotki swietny pomysl, w ogole lubie szalotki, ale jako dodatek do sledzi moze byc znakomita :)
-
ciotuchna
2012/12/19 18:02:47
Kattinko. Drobniutko pokrojona cukrowa cebule, trzeba na talerzyku
postawic na godzinke przy lekko uchylonym oknie. Wszystkie zjadliwe
wonie wyciagnie z niej mrozny wiaterek i juz bedzie lagodna jak baranek
(ale baranek to nie z tych swiat). Jutro rano biegne na lotnisko w znane
Ci miejsce czekac na Kanadyjke!!!
-
ciotuchna
2012/12/19 18:11:43
Do Danstarozy - Danusiu moze dostalas mala paczuszke a w niej
ksiazeczki miniaturki, jesli tak to napisz tu slowko. Bo moze paczuszka
blaka sie jeszcze miedzy Ochota, a Saska Kepa?
-
2012/12/19 18:28:13
Aha, to. Ja juz wiem dlaczego nie lubie swiatecznego kompotu. Nie wynioslam smaku z dziecinstwa. Jestem wlasnie na lotnisku, czekam na samolot do Toronto. Pozdrawiam wszystkie Kury.
-
kattinka33
2012/12/19 19:25:54
Ciotuchno, zapomnialam powiedziec: dziekuje za paczuszke miniaturowa, takie male ksiazeczki a tyle radosci. Kanadyjko, dobrego lotu i dobrego ladowania na Okeciu. Nasz samolot z Lizbony na szczescie spoznil sie o 2 godziny, dzieki czemu nie zostal odeslany do Krakowa i Warszawy jak inne samoloty. Po dlugiej drodze czlowiek marzy tylko o tym, by trafic prosto do domu.
-
2012/12/19 20:38:33
ja zapytalam o kompot z suszu bo w mojej dzieciecej pamieci jest Wigilia na Baluckiego, chyba z Kattinka i EwaMaria (ale nie dam glowy) i wlasnie wspanialy kompot z suszu, ktorego pozniej juz wiecej nie pilam. Bardzo mi odpowiada przepis podany przez Kattinke, chyba go zrobie; ale jak rozumiem nie gotuje sie tego kompotu tylko moczy prawie 24 godziny owoce. Pomysle. Bardzo fajny wpis, tak sie zrobilo domowo.
-
Gość: juliczka, *.dynamic.chello.pl
2012/12/20 00:22:23
Smakowity i wzruszający wpis z podziałem na role w rodzinie. Nic tak nie łączy, jak wspólny odświętny stół.
Z wigilijnych wieczorów najcieplej myślę o wspólnych z ojcem wyprawach na Pasterkę. Wychodziliśmy z domu odpowiednio wcześnie i we dwoje, pod rękę udawaliśmy się spacerem do kościoła. Tam w niezwykłej atmosferze oczekiwaliśmy na pierwsze takty kolędy. I ten moment, gdy zabrzmiało /gruchnęło chciałoby się powiedzieć/ "Bóg się rodzi". Niebywałe, niezapomniane.
-
kattinka33
2012/12/20 12:03:35
Tak, Włosz.czy.zno - zalewamy, nie gotujemy, zostawiamy na noc. I jeszcze dodam, ze jesli zdarzy sie tak, ze kompotu z suszu zostaje conieco, to w II dzien swiat kroje owoce na drobniejsze kawalki, calosc podgrzewam, zageszczam smietanka z lyzeczka maki, dodaje szczypte cynamonu i podaje z lazankami jako wspaniala zupe! Mysle, ze jak ktos mialby sily "produkcyjne i konsumpcyjne" to taka zupa dodatkowo polana z wierzchu koglem-moglem ubitym na parze to juz w ogole byloby wspaniale danie, godne krolewskiej uczty. Juliczka pieknie zauwazyla - zrobilo sie na naszej grzedzie jak przy wspolnym stole wigilijnym. Pieknie!
-
Gość: juliczka, *.dynamic.chello.pl
2012/12/21 00:51:58
Wspaniały pomysł na zupę z łazankami, przyrządzę dla mamy, pokoloruje jej dietetyczny jadłospis, ha!