Nie jesteśmy nowi na świecie, przed nami była
KURA

O nas i o blogu

Napisz do nas:
qra-poczta@gazeta.pl

Współpracuj z nami

Nagrody
Fundatorzy
Lektury
Filmy


Blog > Komentarze do wpisu

Moja choinka

Wpis powsinogi

Moje przygotowania do Świąt?

Żeby napisać prawdę, muszę odsłonić przed Qrnikiem pewną swoją cechę, która bardzo tu nie pasuje. Ja mianowicie nie mam ani talentu, ani zamiłowania do gotowania.

Od czasu, kiedy zostałam sama w domu, "zamknęłam" kuchnię i używam jej na co dzień głównie do przygotowywania prostych śniadań i kolacji, a na obiady robię czegoś dużo i mrożę, żeby jak najrzadziej używać garów i patelni.
Mam natomiast absolutny skarb w postaci najfajniejszej synowej na świecie, z którą czuję się trochę jak z córką, trochę jak z koleżanką. Oprócz wszystkich swoich zalet ma ona jedną zupełnie wspaniałą – kocha gotować i gotuje znakomicie.
Od czasu, kiedy ją mam, to znaczy od czternastu lat, święta są w jej rękach, ja natomiast wykonuję wszelkie zlecone mi przez nią prace manualne, nie wymagające ani planowania, ani wyobraźni i – co najważniejsze – nie obarczające mnie poczuciem odpowiedzialności za rezultaty.
Proste i zrozumiałe polecenia wykonuję chętnie, szybko i dokładnie.

Moje przygotowania do Bożego Narodzenia obejmują robienie porządków, kupowanie prezentów i ubieranie mojej sztucznej choinki. Dzieci (to znaczy cała ich czwórka: duże dzieci to syn i synowa, małe dzieci – oczywiście wnuczęta) ubierają swoją, zawsze żywą i pięknie pachnącą, u siebie.
W tym roku Wigilia będzie u mnie, bo u nich nie zakończy się do świąt kapitalny remont kuchni, taki od sufitu do podłogi.
Tak więc wyznałam swoją psychiczną ułomność i nie wiem, czy nie odwrócicie się ode mnie z niesmakiem. 

Zanim się dowiem, prezentuję niniejszym zapowiedzianą już wcześniej, a sporządzoną dzięki Kanadyjce gwiazdę, z której bardzo się cieszę...

Gwiazda

Zrobiłam już następne dwie..

Gwiazda 4 cieta

Jedną zawiozłam wczoraj do zaprzyjaźnionej kawiarenki artystycznej, a drugą – przed chwilą skończoną – jutro zabiorę do pracy.
Mam kilka pomysłów na gwiezdne wariacje; nie tylko na urozmaicone papiery, ale też na użycie tnących w ząbki krawieckich nożyczek i na większą liczbę cięć, co dałoby bardziej filigranową konstrukcję gwiazdki.
Muszę też kupić mniejszy, bardziej poręczny zszywacz. Mój ma solidną, szeroką podstawę, która utrudnia wsuwanie go między delikatne papierowe paski i grozi ich pognieceniem.

Drogie Qry - wiadomość z ostatniej chwili..
Czuję się, jakbym wpadała w gwiazdoholizm. Właśnie zrobiłam gwiazdę numer cztery, tym razem cięłam każde ramię cztery razy zamiast trzech. To nie znaczy, że piątą będę cięła pięć razy. Po prostu tak się złożyło.

To tyle na dziś,
Wasza powsinoga.

środa, 12 grudnia 2012, pharlap

Polecane wpisy

Komentarze
fg2002
2012/12/12 01:56:20
A ja lubię tylko blogować.
-
2012/12/12 02:20:45
Wlasciwie to powinnam Cie przeprosic powsinogo za te gwiazdki. Zupelnie zapomnialam jak one wciagaja. Moja znajoma w zeszlym roku zadzwonila do mnie z pretensjami (na wesolo), ze nic w domu nie moze przygotowac do swiat bo ciagle robi te cholerne gwiazdki. Ladnie wygladaja dwu-kolorowe. Mozna tez je robic z mniejszych kwadracikow. A ilosc ciec musi byc chyba nieparzysta, bo inaczej sie nie zloza w gwiazde. Wesolych Swiat!!
-
2012/12/12 02:36:59
Kanadyjko, jeszcze mi daleko do etapu, na którym będę mówić "te cholerne gwiazdy".
Na razie bardzo mnie to bawi i cieszy.
A czy cięcia muszą być nieparzyste? To popatrz na to drugie zdjęcie. Ta gwiazda była właśnie cięta cztery razy.
Wisi już u dzieci.
-
pharlap
2012/12/12 06:16:44
Kanadyjko, Powsinogo - stałem się również nosicielem gwiazdowwgo wirusa. Wczoraj zaszczepiełm go naszej wnuczce - rezultat tu ==> drugiezyciebloggera.blox.pl/resource/StV_020.JPG
Zapowiedziała, ze zrobi gwiazdy drugim dziadkom i dla swojej klasy. Za chwile idę odwiedzić inny zestaw wnucząt i niose im równiez gwiazdę.
Tutaj jest link do demonstracji wykonanaia gwiazdy czterociętej - www.youtube.com/watch?v=ausJdGcgs0k - był on podany w komentarzu Kanadyjki lecz z błędem i się nie otwierał.
-
2012/12/12 07:08:33
Powsinogo, piękne gwiazdki. I jakie masz niesamowite szczęście z tą synową!
-
ciotuchna
2012/12/12 10:04:19
Kochana Powsinogo - duszo bratnia, ja tez nigdy nie znosilam kuchni, ale musialam
gotowac. W mlodosci maz jadl obiady w szpitalu, corki w szkole i na uczelni a ja...
nie jadlam wcale. Kolacje - czas Rodzinny jedlismy razem. Nigdy nie mialam synowej.
Mam natomiast ziecia, ktory doskonale gotuje, ale jest bardzo daleko.
Mialam niestety taki okres kiedy maz i ja juz bylismy na emeryturze i gotowac
musialam, a teraz kiedy mnie to tak meczy od dwoch lat mam cudowna Pania,
ktora przychodzi 3 razy w tygodniu i gotuje nam obiady na dwa dni !!!
Doskonaly wynalazek.
Zawsze jednak lubilam ugotowac cos nowego i dziwnego dla gosci, czyli sredniej
gospodyni potrzebne sa oklaski !!!
Nauczka na przyszlosc dla mlodych, ktore nie kochaja kuchni - od malego
wciagajcie swoje dzieci w nauke gotowania i pieczenia, ale tak, zeby mogly/li
pochwalic sie zrobiona od poczatku do konca jakas potrawa. WYPROBOWALAM.
-
przewodnikpokrakowie
2012/12/12 13:23:01
Myślałam, że tylko ja jestem taki wyrodek.
Moja Mum mnie w kuchni nie angażowała, maksimum to było obranie ziemniaków po przyjściu ze szkoły, żeby szybciej był obiad, jak Rodzice wrócą z pracy. Dziś mogę tylko moją Mum podziwiać: wstawała raniutko, żeby coś tam podgotować, po pracy szybko zakupy (w tamtych czasach! wiemy, co to znaczyło!) i biegusiem do domu robić obiad, bo dzieci czekają.
Ja z domu wyszłam po maturze, kiedy to wyjechałam na studia. Obiady jadałam oczywiście na stołówce. Potem nastał okres, kiedy wraz z małżonkiem stołowaliśmy się na mieście. Zresztą ślubny mój cały czas podkreślał, że od żony oczekuje trzech rzeczy i jedną z nich były domowe obiady...
W końcu wkurzył się i poszedł precz - znalazła się taka, co mu te trzy rzeczy zapewniła :)
Ja dalej w kuchni niewiele działałam. Gdy dorobiłam się dziecka, wypadąło zapewnić mu obiady. Przez kilka lat rzeczywiście starałam się: robiłam sobie plan na cały tydzień - oczywiście były to same proste potrawy, różne makarony, risotta etc. Rosołu i pomidorowej dalej ugotować nie umiem (fakt, że nie próbowałam), te rzeczy dziecko miało w przedszkolu i szkolnej stołówce :)
Teraz sytuacja wygląda tak, że robię obiad dwa razy w tygodniu (sobota, niedziela) w porywach do tzrech (środy, kiedy pracuję po południu i nic do południa nie załatwiam na mieście). I jakoś żyjemy :)
Przyjdzie za lat kilkanaście emerytura, ale nie będzie tak wesoło jak u Ciotuchny - będzie bidnie i głodno, no bo cóż, prowadząc działalność gospodarczą płacę najniższy ZUS. Nie pozwolę sobie na panią od obiadów.
Nauczę się wtedy gotować kartoflankę i zalewajkę (to chyba najprostsze, a w każdym razie najtańsze) i będzie gut :)
-
kattinka33
2012/12/12 22:12:15
Przewodnikpokrakowie niech posłucha i już się nie martwi: kartoflanka to pyszna zupa, jak w ogóle wszystko z ziemniaków jest mmmmniam. Moim zdaniem, ważny jest "produkt wyjściowy", bo jak ziemniak, jajko, twaróg czy rzodkiewka są świeże i dobre, to ja z nich zawsze zrobię coś pysznego. I to nie dlatego, że jestem taka świetna kucharka (choć akurat kocham gotowanie, pichcenie, kucharzenie, a jaki mi smutno, to idę na kanapę z książka kucharska i od razu mi lepiej), tylko dlatego, że ziemniak to takie dobre jadło. Wróćmy do kartoflanki: ziemniaki obrać i pokroić w kostkę, podobnie postąpić z jedną cebulą, a jeśli nie jesteśmy wegetarianami, dobrze zrobi też dodatek pokrojonego w kosteczkę wędzonego boczku. Wszystko przesmażamy na oliwie w garnku, w którym będziemy gotować zupę. Jak się podsmażą, dolewamy gorącej wody, wrzucamy kostkę rosołową (albo i nie). Pod koniec gotowania dodajemy szczyptę majeranku, i ew. łyżkę śmietany. Prosta kartoflanka, moja ulubiona. Może Qrzanie maja inne przepisy?
-
2012/12/12 22:25:02
Uwaga, uwaga, wirus się rozprzestrzenia coraz bardziej!!! Ja też padłam ofiarą :)
-
2012/12/12 22:44:49
Słuchajcie, cuda, cuda się dzieją! Właśnie Mąż przypomniał sobie, że podczas mojej nieobecności zgromadziła się dla mnie poczta. A tam koperta podpisana P.P., w której znalazłam cudeńko. Przepięknie dziękuję Pewnej Pannie, która przesłała mi coś, czego nie mam, co mi się przyda i w takiej formie, o jakiej marzyłam w dzieciństwie!
-
przewodnikpokrakowie
2012/12/12 22:51:35
=> Kattinka
Przepis genialny - bo prosty, nawet taki jełop kuchenny jak ja nic tu nie spartoli :)
Może wypróbuję trochę wcześniej, a nie dopiero na emeryturze? Może w najbliższy weekend?
-
2012/12/13 02:31:16
Dziewczyny drogie!
Prawdę mówiąc, prędzej bym się przysłowiowego gromu z jasnego nieba spodziewała, niż takich wyrazów nie-kuchennej solidarności akurat tu, gdzie sekrety kuchni są jednym z ulubionych tematów, a dookoła skrzą się fajerwerki cudownych przepisów.
Nawet Ty, Ciotuchno?
No, to się rozprostowałam, bom nieco skulona czekała na zimny prysznic.

W tak zwanym międzyczasie (którego podobno nie ma) pomału szykowałam się do piątkowej wycieczki na oglądanie rozgwieżdżonego nieba, a konkretnie - roju meteorów, przerywając te przygotowania sporządzaniem nowych gwiazd, papierowych oczywiście.
Melduję, że zrobiłam małą, z kartek o boku 5 cali (niecałe 13 cm). Wyszła całkiem dobrze, tylko zamiast zszywek używałam taśmy obustronnie klejącej.
Mniejszych już chyba próbować nie będę.

Kattinko, a ta kartoflanka zupełnie bez włoszczyzny?
-
2012/12/13 09:04:01
Z czy bez - wedlug moich dlugoletnich doswiadczen ta kartoflanka bedzie dobrze. Najwazniejszym jest podsmazyc wszystko. Ja tez dostalam maly ksiazeczki z Warszawy - i prawie ich juz przeczytalam, bo zawieraja duzo obrazkow ;-) Ja do zrobienia gwiazd jeszcze nie doszlam, ciagle pisze kartki ze zyczeniami i na weekend robie ewamaria030qra.blox.pl/2012/11/Katalog-dla-Nowoczesnej-Gospodyni.html dla @zoneobuzana.
-
kattinka33
2012/12/13 13:49:38
Fajerwerki i meteoryty - bardzo świątecznie się zrobiło na Qrze. PrzewodnikpoKrakowie niech bez lęku przystąpi do produkcji kartoflanki, tym bardziej, że Heimchen ma absolutną rację, tajemnica smakowitości kryje się w tym podsmażeniu wstępnym. Powsinogo, tak, bez włoszczyzny, bo po primo, ważny jest smak kartofla, cebulki i wędzonki, a po drugie, w grę wchodzi prostota - mało składników, prosta obróbka. A majeranek na końcu, tak, żeby nie stracił aromatu, bo ugotowany jest już bardziej gorzki niż majerankowy. Smacznego wszystkim. Ja na pocieszenie dodam, że jest jeszcze jedna wersja "nie-do-talentów" kuchennych, w których celuje niżej podpisana w okresach tzw. "zakręcenia mentalnego", gdy zajęta pracą intelektu, idzie do kuchni, ale nie bardzo pamięta, jak i kiedy tam trafiła. I po co! Cukier zamiast soli czy ciasto bez mąki, proszę bardzo, łatwizna. Ale już zupa bez wody albo rodzynki w czajniczku zamiast listków herbaty to już swego rodzaju "sztuka", nie każdy to potrafi :)))
-
przewodnikpokrakowie
2012/12/13 17:54:41
Napaliłam się i zapaliłam do tej kartoflanki. Oby tylko jutro w sklepie boczek był, to się nie obędzie bez zupki w weekend, jak fajnie :)
-
2012/12/13 17:59:45
A ja właśnie się wybieram na zakupy i na pierwszym miejscu listy mam boczek.
Bo ja przepadam za kartoflami we wszelkich postaciach. Jako dziecko byłam w rodzinie nazywana "kartoflaną panną".
-
kattinka33
2012/12/13 21:08:39
A mnie - z powodu tej samej namiętności do kartofli - Mama nazywała "chłopskim dzieckiem", znaczy wiejskim, co to nie wiadomo, skąd się wzięło w naszej rodzinie. Ale wiecie, że ziemniaki są bardzo zdrowe i mają wielką moc uzdrawiającą, dobrą na wszystko, włącznie z nieżytami jelit i wrzodami żołądka? W Szwajcarii świeży krochmal ze zmielonych i odsączonych ziemniaków sprzedaje się w aptece, a przynajmniej kiedyś się sprzedawało, nim weszły te wszystkie zabójcze nowoczesne specyfiki. No patrzcie, Qrzanie i Qrzanki, będą wszędzie kartoflanki. No, bo ja jutro też ją zrobię. Tylko nie dolewajcie za dużo wody do garnka, zupa powinna mieć swoją kartoflaną gęstość. Smacznego! :)
-
2012/12/14 02:33:14
Pierwszy raz w życiu gotuję coś według przepisu, w którym nie tylko nie ma podanych ilości skladnikow, ale nawet w przybliżeniu ich proporcji. Znaczy - przepis dla artystów.
Kiedy kroiłam cebulę, wydawało mi się, że to będzie zupa cebulowa, kiedy boczek - że jest go za malo, więc dokroiłam. A po wrzuceniu wszystkiego myślę, że to będzie zupa boczkowa. Ale on tak zabójczo pachniał i był z beczki! Naprawdę - boczek z beczki. Pani w sklepie wyjaśniła, że wędzony w beczce jest najlepszy.
Już się dogotowuje. Jeszcze tylko majeranek i śmietana...
-
2012/12/14 03:08:57
Ależ to pycha!
Tylko boczku zdecydowanie za dużo. Na deser będzie raphacholin :(
-
kattinka33
2012/12/14 10:08:31
Oprócz ciast, co to mają urosnąć I NIE OPAŚĆ, wszystkie inne potrawy MOŻNA robić na oko. Ja mam nawet taką intuicję, że powinniśmy gotować nie na oko, tylko na to, jak nam "zapachnie", czyli o co woła i czego domaga się nasz organizm. Powsinodze zapachniał boczek z beczki (!mmm-mnie też by zapachniał!!!), i tak miało być, nawet jeśli kartoflanka, jak sama nazwa wskazuje, jest zupą z przewagą ziemniaków, a dodatkami jedynie omaszczona. Ale, uwaga, jeśli dacie 1 ziemniaka, a 5 cebul, a dalej postąpicie tak samo jak w przepisie, tylko zamiast majeranku dodacie 1-2 szczypty pieprzu ziołowego (nasza polska mieszanka jest znakomita) - to macie zupę cebulową, tylko grzanki z serem zapieczonej brakuje. A jak do tej samej zupy bazowej (bez boczku) dodacie na końcu: łyżkę przecieru pomidorowego, szczyptę skórki cytrynowej, listek laurowy i kawałki białej ryby (koniecznie filety! i tylko włożyć te kawałki do gotowej zupy, ale już nie mieszać, żeby ryba się nie rozpadła i podgrzewać jeszcze 3-4 minuty, a potem zgasić i zostawić na trochę, żeby ryba się dogotowała) - no, to macie pyszną francuską rybną bujabeskę czyli Bouillabesse.
-
2012/12/14 11:56:43
Po najedzeniu się załadowałam trzy porcje do zamrażalnika na przyszłość (niedaleką).
A zupka na cześć autorki przepisu została nazwana kattoflanką.
-
przewodnikpokrakowie
2012/12/14 12:59:35
Jejuś, toż to jakiś genialny przepis na uproszczoną bouillabesse, na która NIGDY W ŻYCIU bym się nie odważyła, a tu proszę, w zasięgu ręki (dwóch lewych)!
-
kattinka33
2012/12/14 14:57:18
Powsinogo, Kattoflanka - doprawdy zaszczyt i honor! Duma mnie rozpiera, będę miała co wnuczce opowiadać :) PrzewodnikupoKR. - i krem z porów (elegancki, odświętny) tez w zasięgu, nawet sześciu kucharek. Najpierw wypróbuj te trzy, i daj znać, to wyjawię sekret najlepszej porowej!