Nie jesteśmy nowi na świecie, przed nami była
KURA

O nas i o blogu

Napisz do nas:
qra-poczta@gazeta.pl

Współpracuj z nami

Nagrody
Fundatorzy
Lektury
Filmy


Blog > Komentarze do wpisu

Mikołajki

M

Mikołaj Renifery Św. Mikołaja zawróciły i pozostawiły coś dla Ewy Marii

Droga Nasza Kuro Alfa, niech ten miły mikołajkowy dzień ma jeszcze odpowiednią oprawę muzyczną.

Mikołaj Święty Mikołaj miał w swoim worku także coś dla Ciotuchny

Kochana Ciotuchno, Święty Mikołaj wierzy, że niezwykle miło Ci będzie ucieszyć oko czymś ładnym.

 

Mikołaj Powsinoga zaprasza Kattinkę...Kattinka

Pójdziemy, Kattinko, wąską i niezbyt ruchliwą Argyle Street w dzielnicy Uptown, tam gdzie stoją dwa długie, zwyczajnie wyglądające budynki z czerwonej cegły.
Jedyną rzeczą, która zwraca uwagę, jest ozdobny portal jednego z nich. Wejście z numerem 1345 jest obramowane białą terakotą, nad drzwiami widnieje stylizowany napis ESSANAY, a po jego obu stronach – kolorowe płaskorzeźby przedstawiające głowy Indian w pióropuszach...

Wejscie

Drugi budynek, pod numerem 1333, to St. Augustine College. Czyż nie intrygująco wygląda zestawienie dwóch tablic na ścianie tej wyznaniowej uczelni? "Charlie Chaplin Auditorium" i "St. Augustine parking"...

Napisy

Wszystko wyjaśnia tablica umieszczona na jednym z białych pilastrów z głowami Indian. Widzisz? Stoimy oto przed ważnym w historii Chicago zabytkiem – dawną siedzibą Essanay Studios...

Wejście

The Essanay Film Manufacturing Company założyli w 1908 roku George K. Spoor i G.M. "Bronco Billy" Anderson, jeden z najbardziej znanych aktorów westernowych tamtych czasów. Nazwa przedsiębiorstwa – Essanay – jest fonetycznym zapisem pierwszych liter nazwisk obu partnerów – "S" and "A".
W studiach Essanay powstało prawie półtora tysiąca wczesnych filmów. Grywały w nich takie gwiazdy, jak uhonorowany nazwą audytorium Charlie Chaplin, Gloria Swanson, Harold Lloyd, Francis X. Bushman...

Krecenia filmu

Źródło: Chicago Landmarks Commission.

Pracowali tam jako scenarzyści Allan Dwan, późniejszy sławny reżyser w Hollywood, i Louella Parsons, która prawdziwy rozgłos zdobyła jako autorka plotkarskich felietonów ze sfer hollywoodzkich.
W latach działalności Essanay większość amerykańskich filmów była produkowana w Chicago, choć firma otworzyła również studio w Niles w Kalifornii, gdzie klimat pozwalał na całoroczne kręcenie filmów w plenerach.

Głowa

Terakotowe głowy Indian z ulicy Argyle były znane w całej Ameryce; stanowiły firmowe logo producenta.

Studio nie wytrzymało zmian w przemyśle filmowym, odejścia Charliego Chaplina, wreszcie nieporozumień między partnerami.

W 1917 r. Essanay wyprodukował swój ostatni film. W marcu 1996 roku budynki firmy, obydwa zajmowane obecnie przez Kolegium Św. Augustyna, zostały wpisane na listę zabytków Chicago.

To tyle, Kattinko. Do środka wchodzić nie będziemy, bo wnętrza są całkiem banalne. Wszystko, co stare i ciekawe, zostało na ulicy.

M

Mikołaj Żona Oburzona pisze do Juliczki... Juliczka


Jesień zadomowiła się u nas na dobre. Zima już przyszła w gości, za chwilę rozsiądzie się i zapanuje nad nami. Musimy się z nią pogodzić i ją polubić. Czy coś mogłoby pomóc w tym lepiej niż dobre ciasto, pachnące wanilią i cytryną, niosąc przy tym wspomnienie letniego sadu? Czy ktoś mógłby ucieszyć się z niego bardziej niż Juliczka?

To ciasto jest wariacją przepisu znalezionego w jakiejś gazecie. Jest przy nim trochę pracy, choć nie aż tak dużo, by się zniechęcić. Spód do ciasta przygotowujesz Juliczko wg przepisu na najlepsze kruche ciasto. O ile dobrze pamiętam, zawdzięczam je Kattince.
Potrzebujesz na nie 300 g mąki, 200 g masła, 100 g cukru, 3 żółtka. Zagniatasz ciasto, wkładasz do lodówki na godzinę. Następnie wylepiasz nim wybraną formę, formując brzegi. Ja próbowałam już w blaszce, tortownicy, ostatnio wzięłam ceramiczną formę do tarty o średnicy 28 centymetrów i było idealnie. Takie ciasto w formie warto jeszcze włożyć np. na pół godziny do lodówki, by się dobrze oziębiło. Potem ponakłuwaj je Juliczko gęsto widelcem. A jeśli dysponujesz ceramicznymi kulkami do obciążania ciasta - tym lepiej.
Podpiecz ten spód około 15 minut w piekarniku nagrzanym do 180 stopni.
Wcześniej w tak zwanym międzyczasie przygotuj Juliczko nadzienie. Potrzebujesz na to 2 kg jabłek, najlepsza jest oczywiście szara reneta. Jabłka kroisz w drobną kostkę i zalewasz sokiem z jednej cytryny. W dużym garnku roztapiasz 50 g masła, dodajesz pokrojone jabłka, 50 g cukru (najlepiej z prawdziwą wanilią) i rodzynek - ja daję dużo, bo lubię. Dusisz to wszystko około 10 minut. Zdejmujesz z ognia i dodajesz 4 łyżki mąki ziemniaczanej, aby nadzienie zagęścić. Teraz czas Juliczko na próbowanie, czyli to, co w pieczeniu najlepsze. Bo jeśli chciałabyś nadzienie ulepszyć, to teraz jest na to szansa. Jabłka mogą trochę ostygnąć. Ba, możesz je przygotować nawet dzień wcześniej. Ryzyko jest takie, że zbyt dużo nadzienia możesz podjeść... W każdym bądź razie wykładasz je na podpieczony spód. A teraz to, co w tym cieście najlepsze. Do rondelka wkładasz 20 g masła, 150 g cukru z prawdziwą wanilią, a jeśli takiego nie masz, cukier daj zwykły, ale dorzuć też ziarenka wyskrobane z jednej laski wanilii. Wanilia nie jest konieczna, ale chciałabym, aby w Twojej kuchni intensywnie zapachniało. Do tego dodajesz 2 łyżki miodu, 4 łyżki mleka i 120 g płatków migdałowych. Masę zagotowujesz, po czym wylewasz na wierzch ciasta. Pieczesz je w piekarniku w temperaturze 180 stopni około 30 minut.

Ciasto

Smacznego Juliczko!

 

M

Wloszczyzna pisze do Caramby.... Caramba

Carambo, bardzo mi milo dac Ci w prezencie ten przepis, ktory dostalam od mojej kolezanki majacej dziadka kucharza i ten przepis zdobyl jakas wazna nagrode kulinarna; jest wyprobowany i polecam bo dobre - PENNE Z SOSEM JARZYNOWYM 

Składniki:
2 cukinie (małe), 2 marchewki, 1 papryka, 1 duża cebula, czosnek, kawałek selera (jeżeli naciowy to łodyga), zielona pietruszka.
Wykonanie:
Pokroić w drobna kostkę marchewki i paprykę, podsmażyć ½ cebuli i czosnek, dodać ½ szklanki wody, sól i trochę ostrej papryki, dodać marchewkę i paprykę i dusić pod przykryciem przez 15 minut Następnie dodać resztę jarzyn pokrojonych w kostkę i ½ szklanki wody. Dusić 30 min. Dodać 50 g. pomidorów i dusić jeszcze trochę, następnie odparować nadmiar płynu. Wlać ½ kieliszka koniaku i odparować. Dodać 4 płatki dobrego sera topionego pokrojonego w kostkę. Osobno ugotować krótkie kluski, po odcedzeniu wrzucić do garnka z sosem i dokładnie wymieszać. Posypać drobno posiekaną pietruszką.

 

M

Mikołaj Pharlap zaprasza Włoszczynę...Wloszczyzna

Zapraszam Cię Włoszczyzno do centrum Australii. Sucho tutaj - myślę, że po powodziach we Włoszech będzie to dla Ciebie miłą odmianą. Naszym celem jest Coober Pedy - światowa stolica opali, 80% światowego wydobycia pochodzi właśnie stąd.
Najpierw kilka słów o opalach. Opal jest to dwutlenek krzemu rozpuszczony w wodzie. Podziemne wody wypłukują krzem z piasku i porzucają go w napotkanych dziurach. W idealnych warunkach mogą się uformować całe warstwy krzemowego roztworu. Taka warstwa, o grubości 40 metrów, zostaje w ciągu 5 milionów lat sprasowana przez siły grawitacji do grubości około jednego centymetra. Właśnie tutaj coś takiego nastąpiło.
Opal nie jest więc "kamieniem szlachetnym" gdyż nie posiada krystalicznej struktury. Właśnie dzięki temu występuje w nim zjawisko nieprzewidywalnego załamania światła - opalizacja. Opalizujące warstwy są często bardzo cienkie. Trudno znaleźć kamień, który nadaje się do oszlifowania na końcowy produkt. Takie kamienie są rzeczywiście drogie. Ludzie wymyślili sposoby na pokonanie tej przeszkody.
Dublet to warstwa opalu naklejona na kolorowe szkło. Triplet to warstwa opalu naklejona na ciemne tło i dla ochrony pokryta przezroczystą masą.
Na pierwszy rzut oka triplety i dublety wyglądają bardziej atrakcyjnie niż jednorodne opale. I są dużo, dużo tańsze. Nie wszystko złoto co się świeci.
Nazwa miejscowości - Coober Pedy - pochodzi od dwóch aborygeńskich słów dobrze określających charakter tego miejsca: kupa - oznacza mężczyznę, który nie przeszedł inicjacji, piti - dziurę w ziemi. Miejscowość wygląda tak..

Coober Pedy

To jest podziemne miasto. Podczas kopania opali okazało się, że struktura gruntu jest wyjątkowo wytrzymała. Można kopać głębokie dziury i długie tunele bez potrzeby zakładania stempli i innych umocnień. Do tego pod ziemią panuje stała, sympatyczna temperatura około 20 stopni. Na zewnątrz mamy właśnie 41. Czy może być coś lepszego - pokop trochę - to co wykopałeś sprzedaj za dobre pieniądze a przy okazji masz mieszkanie.
Trzy panie wykopały sobie na przykład taki domek - TUTAJ. Czyż nie widac tu dotyku kobiecej ręki? Z kolei jeden pan, ilekroć zabraknie mu gotówki roszerza swój podziemny dom o kolejny pokój. Ma ich już ponad 60. I nadal jest nieżonaty. Nie dziwię się, któż chciałby się zajmowac 60 pokojami?
Poniżej zdjęcia typowej dziury w ziemi i miejscowego kościoła..

DziuraKościół

Kościół słuzy wszystkim chrześcijańskim denominacjom. Chyba mogą z niego korzystać równiez inne religie.
Pododa Ci się. To może spróbujmy szczęścia. To miejsce wyglada obiecująco..

Kopmy

Poczekaj chwilkę. Skocze do Woolwortha kupić łopatę i kilka lasek dynamitu. Dynamit w supersamie? Przecież to tutaj artykuł pierwszej potrzeby.
Co? Czy nie moglibyśmy raczej iść do sklepu z opalami? ( No to w ładnych jestem opalach/opałach. O święty Benvenuto Cellini! Przecież wytyczne z góry były, że Mikołajki mają być skromne?? ). Tak, tak Włoszczyzno - już idziemy.

M

Kanadyjka pisze do Żony Oburzonej... Zona Oburzona

Droga Żono Oburzona

Wiem, że lubisz piec, chce Ci więc podarować przepis na cynamonowe donato-muffinki. Są przepyszne i naprawdę trudno jest zjeść tylko jednego.

Na muffinki:
35 dkg masła
1-3/4 szklanki cukru
4 jajka
6 szklanek mąki
1 łyżka I 2 łyżeczki proszku do pieczenia
1/2 łyżeczki sody oczyszczanej
1-3/4 łyżeczki soli
1 łyżeczka gałki muszkatołowej
1-2/3 szklanki mleka
1/4 szklanki maślanki lub jogurtu
Do obtaczania:
22 dkg masła
2 szklanki cukru
2 łyżki cynamonu.

Zmiksować masło z cukrem. Miksując, dodawać po jednym jajku. W osobnym naczyniu wymieszać mąkę, proszek, sodę, sól I gałkę. W drugim naczyniu wymieszać mleko i maślankę. Do masy maślano-cukrowej dodać ¼ ilości suchych składników i 1/3 ilości mokrych składników. Delikatnie wymieszać, Dodawać na przemian suche i mokre składniki, kończąc na suchych. Za każdym razem delikatnie wymieszać. Nie należy mieszać zbyt intensywnie.
Rozgrzać piekarnik, natłuścić i oprószyć mąką foremki muffinkowe. Nałożyć do każdej foremki tyle ciasta, aby było równe z brzegiem foremki. Piec 30-35 minut.W międzyczasie rozpuścić masło i wymieszać cukier z cynamonem.

Muffinkopączki

Kiedy mufKfinki lekko ostygną, wyjąć je z foremek, posmarować stopionym masłem i obtoczyć w cynamonowym cukrze.

Uwagi:
1. Nie trzeba od razu wykorzystywać całego ciasta. Można je przechowywać przykryte w lodówce do 3 dni.
2. Oryginalny przepis zaleca używanie normalnych rozmiarów foremek muffinkowych. Można też użyć foremek miniaturowych, ale wtedy trzeba skrócić czas pieczenia do 15-18 minut.
3. Do ciasta można dodać odrobinę wanilii.
Z tego przepisu wychodzi 24 regularnych muffinków lub 52-56 mini muffinków.

 

Guzik

A jako bonus, masz tu jeszcze miła Żono Oburzona pomysł na prezentację/podanie kruchych ciastek lub pierniczków. Kliknij w guzik obok.

M

Mikołaj Caramba zaprasza Kanadyjkę...Kanadyjka

Moim mikołajkowym prezentem dla Kanadyjki jest dzień w stylu manchego, spędzony w Albacete, w sercu hiszpańskiej Kastylii la Manchy. Klimat nas tu nierozpieszcza, po bardzo upalnym lecie i krótkiej przerwie na oddech, przychodzichłodna zima, ubierz się zatem Kanadyjko ciepło. Dzień kastylijski rozpocząć możemy pysznymi churros z gorącą czekoladą w LaMilagrosa, popularnym lokalu specjalizującym się w tych przysmakach.
Posilone udamy się do Muzeum Noży, chlubą bowiem miejsca, w którym mieszkamsą noże, nożyczki i wszystko co ma ostrze. W okolicy znajduje się ponad 50 fabryk noży a sprzedawcy w cuchillerias, sklepach ze wszystkim co ciąć potrafi, zaklinają się, że kupione u nich sprzęty to zakup na całe życie.

CzekoladaNoze

W Muzeum zobaczyć możemy kilkusetletnie eksponaty jak i współczesne repliki,noże z rączkami ze zwierzęcych rogów i z fragmentami łap pokrytych sierścią, olbrzymy, nadające się jedynie do muzealnych gablot i te używane współcześnie. Można też obejrzeć film prezentujący historię miejscowego ”nożownictwa” i stare zdjęcia wytwórców i sprzedawców noży. Te sprzedawało się dawniej na ulicy, każdycuchillero miał przymocowaną w talii torbę przypominającą kilkupoziomowy pas nanaboje, w której maleńkich kieszonkach przechowywał towar. eśli dopisze nam szczęście, być może wracając natkniemy się na kolumnę zmotoryzowanych Mikołajów. Jadą zazwyczaj przez miasto trąbiąc radośnie i pozdrawiając przechodniów.

Mikolaje

O zmroku proponuję spacer ulicami Albacete, pięknie udekorowanymi świątecznymi światełkami. 

a

Najbardziej obfity posiłek, zgodnie z hiszpańskim zwyczajem, zjemy nocą. Zapraszam do Nuestro Bar, gdzie spróbować można typowo kastylijskich potraw i miejscowego wina. Ilekroć tam jestem, zawsze zamawiam jako przystawki quesofrito - smażony ser w panierce i lomo de orza czyli schab ze słoja.

Schab

Mam nadzieję, że będą smakowały Kanadyjko i Tobie, w takim wypadku ostatnią częścią mikołajkowego prezentu będzie przepis na rzeczony schab.LOMO DE ORZA a la NUESTRO BAR.
Składniki dla czterech osób:80 dkg. schabu wieprzowego
1/2 łyżki mielonej papryki1/2 łyżki świeżo zmielonego czarnego pieprzu1/2 łyżki cynamonu1 łyżka soku z cytryny1 kieliszek białego wina4 ząbki czosnku oliwa sól

1. W dużym ceramicznym naczyniu przygotować marynatę z połowy litra wody, przypraw, soku z cytryny i wina. Włożyć doń duże kawałki schabu i marynować przez osiem dni. Po tym czasie wyjąć i dobrze odsączyć.
2. Pokroić schab w cienkie plasterki i smażyć w dużej ilości oliwy.
3. Podawać na ciepło lub zimno, najlepiej w towarzystwie salsy allioli.
Smacznego!

 

M

Mikołaj              Kattinka pisze do Powsinogi...Choinka

 

Dawno temu polskie dzieci dostawały od świętego Mikołaja upominek, który łączył w sobie beztroskę zajadania się mandarynkami, pomarańczami, orzechamii czekoladkami z drobnym „wkładem pedagogicznym” w postaci rózgi.Wprawdzie rózga była mała i pozłacana, ale jakoś nie kojarzyła się z różdżką czarodziejską.
Na szczęście, dziś dajemy sobie wyłącznie drobiazgi miłe i słodkie.

Od kilku dni rozmyślam, co by tu wykombinować dla Powsinogi, której osobowość musi mieć coś (jak wiele?) z Wagabundy i Obieżyświata, skoro taki przydomek sobie przybraa. Tym bardziej drobiazg powinien być poręczny – żeby nie przeciążać bagażu podróżnego. A drobiazgi mają to do siebie, że łatwo je upchnąć po kieszeniach, no i może ich być kilka. Oto one:

Załącznik nr 1: muzyczny, no a któż najlepiej zabrzmi, jak nie Sting i jego „If on a Winter’sNight”!

Załącznik nr 2: trochę świątecznej zabawy, nim zaświeci pierwsza gwiazda…

Załącznik nr 3: obowiązkowo coś słodkiego. Należy zamknąć oczy i wyobrazić sobie nieziemsko dobry smak, albo – popędzić do kuchni, sięgnąć po poniżej podany przepis i natychmiast przystąpić do produkcji kulinarnej. 

SELF-SAUCING CHOCOLATE PUDDING

*******************************
125g masła (miękkiego)
50 g ciemnego brązowego cukru (muscavado)
2 jaja (całe)
1 łyżeczka od herbaty ekstraktu z wanilii
90 g mąki (przesianej)
3/4 łyżeczki proszku do pieczenia
1 łyżka stołowa dobrego ciemnego kakao
3 łyżki mleka
..oraz na sos do polania (przed pieczeniem):
160 g cukru1 łyżka kakao
250 ml wody
Nagrzać piec do 180 C. Utrzeć na krem masło z cukrem. Dodać kolejno jajka, cały czas ubijając, oraz wanilię. Wmieszać mąkę, proszek do pieczenia i kakao, na koniec dodać 2-3 łyżki mleka. Ciasto powinno być miękkie i wilgotne. Przełożyć ciasto do blaszki (powinno sięgać do połowy wysokości rantu). Przygotować sos, mieszając podane składniki w rondelku, na małym ogniu,dopóki cukier się nie rozpuści. Nie dopuścić do zagotowania. Polać sosem ciasto, wstawić blaszkę do piekarnika na 30-40 min. Nie trzymać w piecu dłużej – ciasto ma pozostać wilgotne jak pudding. Podawać z lodami waniliowymi albo ze śmietaną.

M

Juliczka zaprasza Pharlapa... pharlap

"Spóźniona, jak zawsze, staję w progu
widzę morze, tak, to pokój z widokiem
to na pewno ten pokój sprzed wielu lat
chociaż nigdy nie byłam przedtem
a ty nie wróciłeś nigdy potem/.../”
Autor: Kasia Krenz

NapisyGH

Uwaga: aby obejrzeć miniatury w wiekszym formacie nalezy kliknąć w zdjecie.

Zapraszam, Pharlapie, na filmową przechadzkę po Sopocie – plażą, alejką, urokliwymi uliczkami, zmieniającymi nastrój wraz z porami roku.

Kijki

 

Właśnie dołączyła do nas Anna, nasza osobista trenerka Nordic Walking, mamy kijki i dla ciebie.
Anna, choć zawsze uśmiechnięta, dużo wymaga. Zaczynamy od rozgrzewki – w ruch idą stawy skokowe, kolana, biodra, barki,robimy skłony. Już mam buzię pełną piasku. Opuszczamy plażę przy Grand Hotelu i maszerujemy nadmorską alejką.
Anna narzuca ostre tempo i jednocześnie przekazuje cenne informacje o treningu. Staram się dorównać wam kroku, mówię o wykorzystaniu starego dworcowego napisu SOPOT w artystycznej instalacji nawiązującej do etiudy Romana Polańskiego „Dwaj ludzie z szafą”.

 

Krzywy domek

Idziemy w górę Monte Cassino, najczęściej uczęszczaną ulicą kurortu, mijamy Krzywy Domek, wizytówkę wspólczesnej ulicy. Natrafiamy na filmowców, kręcą kolejny film. Dziewczyna gra na skrzypcach, może piosenkę Bez jutra nie da się żyć?

Przystawałam kiedyś przy dworku usytuowanym przy Kościuszki zastanawiając się, czy użyto go w scenerii filmu „Do widzenia do jutra” w kultowej scenie pożegnania Jacka i Margueritte. „- To nie jest moje istnienie. Ten świat poza furtką. - Zabiorę cię do wspaniałego zamku. Wiesz co, ja znam tam każdy kamień, każdy kamień”.

Willa Hestia

Okazało się, że konsulat „zagrała” Villa Hestia, piękny dom z 1893 roku.
Zanim skierujemy się na Władka IV przystaniemy przy Czyżewskiego przywołując jedną ze scen filmu „Ciało”. Mam z nim jedno skojarzenia – poczucie zimna. Podobnie jak z przykuwającą uwagę acz mroczną willą przy Westerplatte, gwiazdą filmu „Medium”.

Wracamy ulicą Haffnera, chociaż łapię się na używaniu dawnej, Bieruta – Jabłka kupię w warzywnym przy Bieruta, najładniejsze.
W holu hotelu Haffner na Annę czekają kolejni miłośnicy Nordic Walking, a my schodzimy do SPA; sauna, basen, na siłownię nie mamy sił. Nie wezmą nas do kadry.

Przechadzkę po Sopocie kończymy w Barze Przystań, w sezonie miejscu spotkań warszafki. Teraz bez trudu znajdujemy stolik, wybieramy jeden z tych na zewnątrz i decydujemy się na zupę rybną. Na barierce przycupnęła mewa. Spogladamy na kutry rybackie, rozmawiamy o następnym spacerze, może muzycznym w okolicach Opery Leśnej.

Przystan

Dziękuję, Pharlapie, za dobry czas. A Kasi Krenz za inspirujący wiersz.

M

czwartek, 06 grudnia 2012, ewamaria030
Tagi: obyczaje

Polecane wpisy

Komentarze
kattinka33
2012/12/06 01:24:58
OOOOOOaaaaaaaooooo, ale cudne Mikołajki!!!!!!!!!!
-
2012/12/06 01:40:19
Bardzo pieknie dziekuje Carambie za wspaniala wycieczke. Az sie cieplo robi na sercu w te zimne i wietrzne grudniowe dni. A zreszta co za zbieg okolicznosci! Jestem wlasnie w fazie fascynacji kanadyjskim gitarzysta Jesse Cookiem, ktory wlasnie gra flamenco i rumbe. Jezeli nie znacie, to goraco polecam:
www.youtube.com/artist/jesse-cook
-
2012/12/06 02:17:00
Ha, Kattinko! Tośmy się nawzajem wylosowały (z pomocą sierotki i pod nadzorem komisji, oczywiście).
Dziękuję za bardzo smakowity prezent.
Z takim apetycznym pisaniem to kto wie? może nawet mnie zachęcisz do gotowania :)
-
2012/12/06 03:10:37
Kattinko, Teraz dopiero mój wyczerpany łażeniem po wsiach świata mózg dal mi sygnał, że można rozwinąć paczuszki z dwomaa pierwszymi prezentami.
Sting - romantyczny i nostalgiczny, trochę starszy niż go pamiętam - był ładnym wstępem do właściwego Mikołaja. Drugiego punktu, niestety, mimo usilnych prób, nie udało mi się otworzyć.
Może spróbuję jeszcze raz jutro, kiedy nie będę już pod wpływem ostatnich tegorocznych kieliszków domowej nalewki z czarnej porzeczki (czytaj: smorodinówki).
Dobranoc!
-
2012/12/06 07:17:48
Reniferki, zawróćcie i dobrze popatrzcie, coś musiało spaść z sań! :)
-
2012/12/06 08:05:12
Pharlap-ie, bardzo dziekuje za ciekawa opowiesc o opalach, uwielbiam kamienie pol szlachetne, ale nigdy nie zastanawialam sie i informowalam o tym jak powstaja. Bardzo ciekawy i pouczajacy prezent. Grazie
-
pharlap
2012/12/06 09:53:11
Przepraszam najmocniej , ale okazało się, że podczas ostatecznej konsolidacji wpisu, z sań zsunęła się jedna przesyłka. Kanadyjki do Zony Oburzonej. Już została dostarczona - polecam uwadze bo jest smakowita. Szczególnie przepraszam Nadawczynie i Odbiorczynię.
-
pharlap
2012/12/06 10:04:28
Juliczko - doprawdy , Twój prezent jest tak dobrze trafiony, że to aż niepokoi. Wakacje w okresie szkoly średniej spedzałem w Sopocie. Ilez ja się nachodziłem tymi ulicami. Wspominam Łazienki Południowe gdzi, po odstaniu godziny w kolejce można było dostać smaczna i tanią fasolke po bretońsku. Często odwiedzałem miejsce widokowe , na górze, skąd widać Sopot jak na dłoni. STamtąd prowadziła lesna droga aż do skoczni narciarskiej. Opera Leśna - praktycznie była nieczynna. ALe raz wystawili Fausta Gounoda w wersji koncertowej. Oglądaliśmy/słuchaliśmy zza siatki. Po pierwszym akcjie nikt nie pilnował więc przedostalismy się przez dziurę w siatce na widownię.
Nordic walking - uprawiam średnio 2 razy tygodniowo. Jest miło, ale teraz tęskno mi za Sopotem. Bardzo dziekuję za ten ładunek wspomnień i wzruszeń.
-
2012/12/06 10:07:22
ślicznie Wam to wyszło!
-
kattinka33
2012/12/06 12:32:21
Powsinogo, nie wiem, skąd wiedziałaś, że ja uwielbiam takie wycieczki z tłem, z drugim dnem, z wiadomością, że w tym miejscu ktoś, kiedyś... Tylko tak lubię poznawać świat, turystyka taka "po wierzchu" jest miła, sympatyczna, ale kompletnie do mnie nie trafia, nic z niej nie zapamiętuję. A taka historia to prawdziwy smakołyk, dziękuję :)
-
Gość: Ania T., *.dyn.user.ono.com
2012/12/06 13:52:03
Włoszczyzno, dziękuje serdecznie za przepis, cieszy mnie każdy nowy pomysł na dobry obiad a ten w dodatku wydaje się prosty. Fakt, że zdobył ważną nagrodę, zrobił na mnie odpowiednie wrażenie, na pewno go wypróbuję:)

Kanadyjko cieszę się, że prezent prtzypadł Ci do gustu.

Pozdrawiam serdecznie AT. z Caramby
-
2012/12/06 14:18:07
Dzień dobry moje drogie QRY, no rzeczywiście zgodzę się z przedmówczynią czyli Pewną Panną, że wpis Wam wyszedł rewelacyjnie. Gratuluję Pomysłodawcy!
A ja chociaż w zabawie nie brałam udziału, dzięki Kurze i QRZE też miałam bardzo udany dzień św. Mikołaja. Wczoraj przyszły książeczki od Ciotuchny, a dziś... no wie uwierzycie, dostałam z Australii przesyłkę, kalendarz, chociaż wcale nie wygrałam zagadki, i odręcznie napisany wspaniały serdeczny list od Nadawcy. A jeszcze w pracy koleżanka mi podarowała książkę, a druga koleżanka paczkę czekoladek. No naprawdę, taki Mikołaj! Chyba największe wrażenie zrobił na mnie list. I to nie parę słów na karteczce tylko list, prawdziwy, na papierze listowym! Kiedyś był czym najzwyklejszym, ale w dzisiejszych czasach to już naprawdę ogromna rzadkość.
Dziękuję Pani Mikołaj i Panu Mikołajowi.
-
2012/12/06 18:23:10
Kattinko,
Tak jak myślałam, dziś szybko "dwójkę" otworzyłam, pojęłam na czym zabawa polega i pobawiłam się - kosztem moich przyjaciół, których fotki mam w komputerze.
To bardzo sprytnie wymyślona zabawka na tę porę roku.
Dziękuję!
-
kattinka33
2012/12/06 19:03:45
A myśmy wczoraj (szykując Mikołajkowy prezencik) podstawili (pod-elfowali) nasze wnuczęta z ich rodzicami i z Dziadkiem Jackiem - i chyba dawno tak się nie śmialiśmy:)
-
kattinka33
2012/12/06 19:12:50
Jeszcze dodam, że wspomnienie smorodinówki, którą uwielbiam, nastroiło mnie świątecznie, i wywołało taki miły obraz kieliszeczka, fotela przy kominku, choinkowych światełek... I w ogóle całe to dzisiejsze Qrze-Mikołajkowe pieczenie i gotowanie (krucho-ciasteczkowe guziki wprost genialne!) , no rozmarzyłam się, co tu dużo gadać. :)
-
2012/12/06 19:42:22
Kochani, pięknie nam się ten wpis udało, naprawdę! Kanadyjko, ja myślę, że renifery chciały te pyszności zostawić dla siebie i myślały, że nam to umknie :) Bardzo dziękuję, na pewno wykorzystam pomysł :)
-
2012/12/06 21:01:07
Och i jeszcze Janis Joplin na zakończenie dnia! To ci renifery! Dziękuję przenadzwyczajnie!
-
ciotuchna
2012/12/06 21:32:25
Bardzo mnie ucieszyl niespodziewany prezent od Mikolaja. Kliknelam
gdzie trzeba i zobaczylam duzo slicznych fotorafii. Bardzo Mikolajowi
dziekuje. Od dawna nie wierzylam w Mikolaja, ale od dzis zaczynam
wierzyc ponownie!!!! Caluje wszystkich ciotuchna.
-
Gość: juliczka, *.dynamic.chello.pl
2012/12/06 22:22:09
Przepiękny mikołajkowy dzień. Cudny, nastrojowy, smakowity wpis.
ŻonoOburzona - skąd wiedziałaś, że piekę dla zapachu? Najczęściej piernik codzienny, drożdżowe z wanilią, a lubię - z jabłkami właśnie. Dziękuję za aromatyczne ciepło ogniska domowego.
Pharlapie - miło się maszerowało, dziękuję. Koniecznie musimy wybrać się do Opery Leśnej. Przetańczyłam sporo w Non-Stopie, może skusisz się też na kilka taktów przy dźwiękach "Polan".
Wszystkim Qrzankom, Qrzanom - radosne ho ho ho ho.
W moim mieście kursował dziś mikołajkowy tramwaj z 1952; ręcznie zasuwane drzwi, drewniane ławki i takaż podłoga. Nostalgicznie piszczał na zakrętach. W wagonie brzmiała muzyka, mikołajowie częstowali słodyczami, a pasażerowie przez całą podróż siedzieli uśmiechnięci, niebywałe.
-
2012/12/06 22:28:23
Taki miły ten dzień i pełen dobrych emocji... szkoda, że już się kończy. Ale jutro tutaj też ładnie zapachnie, obiecuję!
-
pharlap
2012/12/06 23:27:40
Dziękuję wszystkim Mikołajom i Mikołajkom za towarzystwo zarówno w przyrządzaniu wpisu jak i odbiorze prezentów. To były moje pierwsze prawdziwe Mikołajki od wielu lat. To mnie zresztą przyciągnęło do Qry przed miesiącami - atmosfera jaka trudno znaleźć gdziekolwiek indziej.
Juliczko - dziękuję za przedłużenie w komentarzu Twojego mikołajkowego prezentu. Stary tramwaj z roku 1952 - jaknajbardziej. Własnie w tych latach korzystałem z tramwaju. Pętla była w górnym Sopocie , ja jechałem juz przed 6 rano do pracy na poletkach doświadczalnych w okolicach Oliwy.
Non-stop i taniec przy akompaniamencie Polan? Hmmm - jesli to będą polana trzaskające w ogniu w kominku , to może być non-stop.
-
pharlap
2012/12/07 00:25:00
Jednak ten mikołajkowy dzień ma sobie specjaną moc. Ja sobie smacznie śpię a poczty australijska i niemiecka dostarczają przesyłki w rekordowo krótkim czasie. Na saniach przybywają prezenty. Cuda.. cuda...
Brak mi słów.
-
2012/12/09 08:54:15
Ja gościnnie do Zony Oburzonej ( ale mam nadzieję,że i u Was wszytskich mogę pozostać? ). Dziękuję za przepis "na to co najlepsze w tym". Ja będąc w Niemczech kupiłam proszek Curnchy Mix Bienenstich-Mix mit verbesserter Qualitat firmy SUCREA. Miesza się to z płatkami, posypuje i piecze i też wychodzi taki karme, ale to duża torebka była i droga i penie dużo chemii w tym no i brak możliwości dokupienia. Dziś będzie więc jabłecznik z Twego przepisu :)
-
2012/12/09 09:33:55
E75s, tu wszyscy gościnni są :) Zapraszamy.
-
2012/12/10 12:32:42
Dzia :)