Nie jesteśmy nowi na świecie, przed nami była
KURA

O nas i o blogu

Napisz do nas:
qra-poczta@gazeta.pl

Współpracuj z nami

Nagrody
Fundatorzy
Lektury
Filmy


Blog > Komentarze do wpisu

Potrójne wcielenie nadzwyczajnej pszenicy

Wpis pharlapa.

Ponad 50 lat temu zacząłem regularnie odwiedzać Fiharmonię Narodową w Warszawie i moją uwagę zwróciła para wiolonczelistów - Andrzej Orkisz i Janina Chyła. Przyznam się, że pani Janina robiła na mnie większe wrażenie, myślę, że to o niej śpiewali kiedyś Skaldowie. 
Wielkie było moje zaskoczenie kiedy, już w Australii, dostaliśmy powiadomienie o ślubie mojej, o generację młodszej, kuzynki z synem pana Andrzej. Na osobiste spotkanie musiałem poczekać jednak prawie 25 lat, a tymczasem...
Kilka lat temu nasza wnuczka cierpiała na dość łagodne uczulenie. Na tyle łagodne, że lekarze lekceważyli je - samo przejdzie z wiekiem. Nasza dociekliwa córka poprosiła jednak naturopatę o radę, a ten polecił wyeliminować z diety potrawy mączne, jedyna mąka, której można używać to spelt flour. Nigdy o czymś takim nie słyszałem. Okazało się, że jest to gatunek mąki pamiętający czasy faraonów. W średniowieczu ta odmiana pszenicy poszła w zapomnienie, gdyż jej uprawa była dużo mniej efektywna od "normalnej" pszenicy. 
Znaleźliśmy w sklepie spelt bread - rzeczywiście smaczniejszy od zwykłego białego pieczywa...



Można wyczuć lekki orzechowy smak. Prócz smaku ma sporo innych zalet - pomaga na uczulenia, obniża poziom złego cholesterolu, pomaga na cukrzycę, raka piersi - patrz TUTAJ. Moją uwagę zwrócił fakt, że ten rodzaj pszenicy posiada grube łuski, które dużo lepiej chronią ziarno przed zanieczyszczeniami powietrza. To jest ziarno na obecne czasy!
Dopiero w tym momencie zadałem sobie pytanie - a jak to jest po polsku? Orkisz!
Orkisz? Skąd ja to pamiętam :)
Rok temu nastąpiło spotkanie z Orkiszową gałęzią mojej rodziny. Do Melbourne przybył wraz z żoną syn mojej kuzynki czyli wnuk p. Andrzeja Orkisza. 
Nazywam go czasem wnuczkiem gdyż przysparza mi powodów do dumy. On i jego żona wskoczyli tu w taki wir sukcesów zawodowych i krajoznawczych, że innemu ich roczne doświadczenia starczyłyby na pół życia. 
Oczywiście po kilku miesiącach odwiedzili ich rodzice. Wpadli również z wizytą do nas. I co nam wręczyli na progu domu? 
Swoją wizytówkę =>
(referencje TUTAJ)
I w ten sposób wpis rozpoczęty tematyką strawy duchowej, poprzez chleb nasz powszedni, powrócił na grunt spirytualny. 
Teraz kolej na coś dla ciała - przepis: bitki wołowe.

Temat sam nawinął się pod rękę. 
Skończyły się ferie szkolne, wypadał dzień opieki nad naszą wnuczką - zrobię bitki i - uwaga - obtoczę je w mące orkiszowej!

Składniki:
- 2 kg wołowiny, tyle akurat miałem pod ręką,
- 2 średnie cebule pocięte na plastry,
- przyprawa herbamare,
- mąka do obtoczenia,
- olej do smażenia,
- ziele angielskie,
- listek bobkowy.

Ostrzeżenie dla wegetarian - teraz będą krwawe zdjęcia. Jak poważna to może być sprawa zdałem sobie sprawę dopiero podczas pobytu w Kuwejcie. Jeden z moich hinduskich kolegów wyznał, że sklep rzeźnika zobaczył po raz pierwszy w wieku 18 lat, gdy rozpoczął studia w dużym mieście. Widok był dla niego tak szokujący, że zemdlał.
Ostrzeżenie było, teraz pokazuję...




Wyciąć tłuszcz i włókna. Pociąć na plastry grubości palca, zbić mocno, posypać przyprawą.
Rogrzać oliwę na patelni, obtaczać bitki w mące i smażyć. Odkładać do dużego garnka. Zalać bitki w garnku wrzątkiem, postawić na ogniu. Dodac listek bobkowy i ziele angielskie. Na resztce tłuszczu podsmażyć cebulę, wrzucić do garnka. Gotować ponad godzinę.

Ponad godzinę gotowania? To akurat wystarczy żeby usmażyć naleśniki. Toż to moja specjalność. Przecież ten właśnie temat otworzył mi wrota do Qry! Ale tym razem będę używał mąki orkiszowej. To nieco wyższa szkoła jazdy, gdyż naleśniki bardzo łatwo pękają lub rwą się podczas przewracania.
Wszystko zsynchronizowało się znakomicie. Wyszła całkiem zgrabna sterta naleśników. Nadeszła właśnie pora lunchu. Posmarowałem je dżemem śliwkowym i twarogiem, złożyłem na czworo, podsmażyłem - jak w barze mlecznym za studenckich czasów. Na wierzchu posmarowałem jogurtem i posypałem cukrem...

Jak widać niektóre trochę zbyt przysmażone na środku. To przez tę mąkę. Gdyby były niedopieczone to rozpadłyby się przy przewracaniu. Zjadłem myśląc o rodzinie - tej Orkiszowej i tej skazanej na orkisz i wspominając wizyty w Filharmonii Narodowej - wiolonczelistka la-la-la :)
niedziela, 14 października 2012, pharlap
Tagi: mięso

Polecane wpisy

Komentarze
kattinka33
2012/10/14 01:11:20
Dokładnie taki sam przepis na gulasz wołowy - jak naszej Mamy, pamiętasz EwoMario? Tyle że bez tajemniczej (prosimy o skład!) przyprawy o pięknej nazwie. Aha, ważne: Mama dodawała 1 listek laurowy i dwie kuleczki ziela angielskiego (owoce korzennika lekarskiego czyli drzewa pimentowego, Pimenta dioica), ale na taką wielką porcję wołowiny to pewnie trzeba więcej. A orkisz - który czasach rzymskich był posiłkiem gladiatorów i zawodników igrzysk - ma rzeczywiście smak wspaniały. Ja lubię najbardziej kaszę orkiszową, taką z pełnego ziarna, które wcześniej przez jakiś czas moczę, żeby szybciej zmiękł w gotowaniu.
-
2012/10/14 06:47:00
Gdy byłam w Bingen, w klasztorze nad Renem, założonym tam, gdzie w średniowieczu stał klasztor, w którym przeorką była święta Hildegarda, w sklepie można było kupić wszystko z orkiszu - chleb, ciastka, mąkę, proszek na budyń, kaszę. Ja jednak kupiłam klasztorną książeczkę kucharską i znalazłam w niej przepis na zupę z orkiszu dla chorych, złożonych gorączką. Ugotować wywar z jarzyn, a potem przez 2 godziny gotować w nim całe ziarna orkiszu. I już.
-
2012/10/14 09:04:58
zjadłabym ja taką zupę z orkiszu, oj zjadła! tu nie widziałam w sklepach kaszy orkiszowej.
-
2012/10/14 09:09:29
No dobrze, dobrze, pojęło się tę cienką aluzję, ugotuje się Pannie zupę z orkiszu, jak przyjedzie.
-
2012/10/14 11:01:44
proba
-
kattinka33
2012/10/14 11:53:46
Wlosz.czy.zno, a jak jest orkisz po wlosku? Bo tutaj na Polwyspie to "a espelta" lub "trigo-vermelho" (pszenica czerwona) (z łąc. Triticum spelta). Po angielsku spotyka się tez inna nazwę: dinkel wheat, ale od czego ten "dinkel" - może Pewna.Panna cos wynajdzie w swoich mądrych księgach?
-
2012/10/14 12:07:32
No "dinkel" - tak się nazywa orkisz po niemiecku, nazwa pochodzi od słowa "dünkel" - ciemny w znaczeniu brudny: wer in dinkel fällt, kommt staubig heraus, głosiło przysłowie niemieckie w XVII wieku - jak wpadniesz w orkisz, to się zakurzysz.
-
pharlap
2012/10/14 12:29:46
@Kattinka - herbamare. osobiście jestem nieco podejrzliwy co do uniwersalnych przypraw zastępujących całą gamę ziól i przypraw. Ale wygoda i zapewnienia żony przemogły. Z informacji na opakowaniu dowiedziałem się, ze produkt jest organiczny, produkowany we Francji przez firmę Bioforce Productions. Wszystkie inne szczegóły są tutaj:
www.avogel.com.au/avogel-products/health_food/herbamare_spicy.php
-
kattinka33
2012/10/14 13:00:55
Lubię takie przysłowia, jak to o dunkel-orkiszu, mądre :) Pharlapie, dzieki. Ja tez wolę zioła i przyprawy niż kupne mieszanki, ale czasem mają ciekawy zestaw smaków, który potem próbuje zestawić sama z podobnych składników. Była np. taka fantastyczna przyprawa z RPA: czosnek, szczypiorek, skórka cytrynowa i pieprz biały i czarny. Zestaw łatwy do odtworzenia, a smak wyśmienity.
-
2012/10/14 14:12:09
Kattinka dopisała dużo różności pod "Nowym światem", jak kto ma ochotę, to niech zajrzy...
ewamaria030qra.blox.pl/2012/10/Nowy-Swiat-i-okolice.html
-
2012/10/14 16:14:20
Co za zbieg okolicznosci. W czytanej wlasnie ksiazce natknelam sie na cos co sie nazywa farro i jest to wloska nazwa starej odmiany pszenicy. Zob. Wiki: en.wikipedia.org/wiki/Farro. Musze poszukac we wloskich sklepach bo brzmi bardzo ciekawie. Wyglada na to, ze wlosz.czy.zna bedzie musiala zrobic wpis o tych starych ziarnach.
-
2012/10/14 17:29:57
a ja juz nie pisalam w Kurze przepisu na zupe z orkiszu i w lecie nie podawalam salatki orkiszowej ... ale skleroza ze mnie, ale mam usprawiedliwienie bo wlasnie bylismy z rodzina i z Ciotuchna w knajpie i jedlismy: kopytka z gorgonzola, bewfsztyk florencki cienko krojony z rukola i na deser tort na ktuchym spodzie z kremem jogurtowym z owocami, pyyyyycha!
Jesli przepisow nie bylo to niedlugo podam :)
-
2012/10/14 17:31:44
oczywiscie spod mial byc kruchy!!!
-
2012/10/14 17:37:58
oczywiscie wszystko bylo podlewane bardzo dobrym czerwonym winem
-
samozdrowie24
2012/10/14 17:48:44
Super!!!
-
2012/10/14 18:05:12
Ależ był już przepis Wlosz.czy.zny na zupę z orkiszu z fasolą, ja już ją gotowałam i podawałam gościom, i jadłam sama, i zaręczam, że była pyszna.
Popatrzcie tu:
ewamaria030.blox.pl/2011/12/Plot-Tomka-Sawyera.html
-
kattinka33
2012/10/14 19:52:03
A więc Ciotuchna zażywa wywczasów jesiennych we Florencji. Ech, łza się w oku kręci, też bym chętnie do Florencji wróciła. A menu zabrzmiało tak smakowicie, że aż zgłodniałam... Uściski dla całej florenckiej kompanii :)
-
2012/10/14 20:45:55
Pyszny wieczór mam dzisiaj. Tyle się nagromadziło pięknych wpisów i ciekawych komentarzy na Qrze, które właśnie sobie powolutku czytam :0
-
Gość: juliczka, *.dynamic.chello.pl
2012/10/14 23:21:34
Tak rodzą się legendy.
Przynajmniej te do opowiadania w gronie znajomych, przyjaciół, rodziny. Moją mogłabym zacząć od - "I wtedy zadzwonił listonosz. Dwa razy, zawsze dzwoni dwa razy". Wręczył mi paczkę, prawdziwą, kartonową. Zawierała parę odręcznie napisanych zdań, co cenne szczególnie w obchodzonym właśnie tygodniu pisania listów. Muszlę z camino, zatem niezwykłą muszlę. Jeszcze teraz przyglądam się, obnaszam po domu, szukam odpowiedniego miejsca. Magia chwili i przedmiotu. A także, urosłe do rangi symbolu, jesienne berlińskie białe wełny do otulenia. Dziękuję, EwoMario. Tym samym wpis "Kocyki i wachlarze" nabrał nieprzemijającego charakteru.
-
2012/10/14 23:41:40
Do Juliczki - no i cudnie, ale ja też poproszę o coś w zamian: ja nie umiem znaleźć tego francuskiego filmu, gdzie chłopak uwodził dziewczyny, bo miał oryginał książki Kierkegaarda, i gdzie oni pływali łódką. Bardzo proszę o pomoc, co dwie szperaczki to nie jedna...
-
pharlap
2012/10/15 02:24:51
@ewamaria - google do usług!
Słowa kluczowei: french movie kierkegaard .
Odpowiedź:
www.nytimes.com/1997/04/27/movies/playing-the-seducer-with-a-little-help-from-kierkegaard.html?pagewanted=all&src=pm
The Diary of a Seducer rezyseria DANIELE DUBROUX.
-
2012/10/15 07:44:34
Pharlapie! O! O! O! Ja też wpisywałam takie słowa-klucze do googla i NIC mi nie wychodziło!!!!!! O! O! O! Dziękuję. Zaraz lecę do wideoteki!
-
Gość: juliczka, *.dynamic.chello.pl
2012/10/15 23:11:50
I ja szukałam. Pharlapie - owacje na stojąco!
-
urszulaolczak
2013/05/23 22:39:26
___________________________________________________________________________
ZOBACZ TAKŻE: NISKIE WĘGLOWODANY. (NEWS)
Niezbędna, kreatywna energia.

MĄKA. ORKISZ. IG TO TABELE Z BŁĘDAMI. *****
BH.224.
a._: www.myspace.com/441640023/blog/460078235

ARTYKUŁ BH.548.
1._: www.instytutirl.com.pl/index3.php
2._: chatul.pl/forum/viewtopic.php?t=1449
3._: www.powitaminy.pl/artykuly/nowy_chleb.php

Biologia, medycyna.
BH.224./ + inne artykuły wg kolejności.

___________________________________________________________________________