Nie jesteśmy nowi na świecie, przed nami była
KURA

O nas i o blogu

Napisz do nas:
qra-poczta@gazeta.pl

Współpracuj z nami

Nagrody
Fundatorzy
Lektury
Filmy


Blog > Komentarze do wpisu

Majtki z oceanem w tle

rysunek Anna Krenz Wpis Ewy Marii

Foto Kinga

W Caminha miałyśmy taki widok nie tylko z okna, ale wręcz z łóżka. Patrzyłyśmy prosto na zachód słońca na Oceanie, od którego oddzielały nas, po kolei, plaża, szosa, linia kolejowa oraz pranie na parapecie, krzesłach i wieszaku.

Foto Kinga

Dlatego oczywiście tytuł tego wpisu nie jest żadną metaforą. Nie chodzi o powieść erotyczną o przygodach pielgrzymów na drodze (w tej kwestii należy czytelników odesłać do książki Shirley MacLaine), tylko o proste stwierdzenie określające rzeczywistość. Zdarzyły się w drodze majtki (i stanik) na tle Oceanu.

Jest takie opowiadanie F. S. Fitzgeralda, w którym autor na samym wstępie zastrzega się, że tytuł historyjki wcale nie jest metaforą, lecz nieciekawym stwierdzeniem faktu. Rzecz dotyczy młodego chłopaka, ucznia szkoły średniej, zakochanego w pięknej koleżance. By ją zdobyć, nasz bohater zapisuje się do teatru szkolnego. Niestety podczas przedstawienia przypada mu najgorsza możliwa rola. W ogóle go nie widać, bo, schowany pod obszernym kostiumem czworonożnego zwierzaka, przez cały spektakl ma trzymać w pasie kolegę, który gra "przód zwierzęcia". On sam natomiast gra... no... Jego rola jest tytułem opowiadania, tym, który mamy odgadnąć.
I jakoś wiąże się z tytułem tego wpisu.

Odpowiedziała Wlosz.czy.zna - "Tył wielbłąda".

A jakby nam brakowało przepisu, to tu jest link do rodzinnego blogu, gdzie dzieci i rodzice robią sobie żelki.

czwartek, 23 sierpnia 2012, ewamaria030

Polecane wpisy

Komentarze
2012/08/23 13:34:32
Świat przez majtki, to świetne zdjecie, tym bardziej w Drodze! (Żelki niestety się linkuja do wlasnego wpisu a nie na strone z przepisem :(
-
2012/08/23 14:03:45
Oj, rzeczywiście. Już się biorę za naprawianie linka!
-
2012/08/23 14:12:12
Już naprawiłam, ale naprawdę ten blox to ma dziwne poczucie humoru. Otóż adres blogu z żelkami brzmi "sretybzdety" i tak to wczoraj wieczorem wpisałam. A blox to zmienił na... 05.09. Nie żartuję!
-
2012/08/23 15:21:51
no tak, to że blox żyje własnymi drogami to już dawno udowodnił i nie ma sie co dziwić, tak by się wydawało, ale taka zmiana to ciekawostka :)
-
2012/08/23 15:29:08
a to opowiadanie to "Tył wielbłąda"
(Zauważcie drogie Panny i Panicze że używam polskich liter, a to tylko dlatego że jestem właśnie u Ciotuchny i ona ma takie litery!), ale w sobotę wracam do domu w 40 stopniowy upał, wiec skończą się i litery i przyjemne pogawędki i znośna temperatura.
-
2012/08/23 15:54:37
A zauwazylyscie, ze w tym wpisie o zelkach autorka uzyla slowa "zblenderowane"? Az trzy razy przeczytalam, bo nie moglam zrozumiec. A "zmiksowane" to nie laska????
-
2012/08/23 19:05:11
Hahaha! Zblenderowane jest w blenderze, a zmiksowane w mikserze! Co, może się nie podoba?
A opowiadanie to oczywiście "Tył wielbłąda" - dobrze, że Wlosz.czy.zna podała tytuł z polskimi czcionkami, bo inaczej byłoby "Tyl wielblada" czyli ogólnie tatentego blada...
-
2012/08/23 21:41:23
no właśnie dlatego odważyłam się podać odpowiedź :)
-
2012/08/23 22:02:04
Czy zatem chleb w tosterze tosterujemy? :)
-
2012/08/23 23:07:02
Kiedyś toster nazywał się opiekacz do chleba lub grzankownik i opiekało się w nim chleb lub robiło grzanki. Toast pisał się wtedy jeszcze toast a nie tost i oznaczał wypowiedź poprzedzającą wspólne wypicie kielicha w jakiejś intencji... Czyli na logikę - w dzisiejszych czasach chleb w tosterze tostujemy, na czacie z przyjaciółmi czatujemy (i jest to zupełenie inne zajęcie niż za czasów Mickiewicza), zupę w mikserze miksujemy, a żelki w blenderze powinniśmy blendować, ale blendowanie zostało już zapewne zajęte przez fotografię i zastąpiło zmianę przesłony, czyli pewnie nie ma wyjścia i trzeba blenderować. Nie mogę powiedzieć, że to mi się podoba, zwłaszcza że masło w maselniczce nadal jest maślane, ale język się zmienia i nic na to nie poradzimy. Najlepiej to pokazał Kazimierz Brandys w "Wariacjach pocztowych" (już radziłam, żeby to czytać, teraz radzę znowu!) - co 20 lat mówimy innym językiem. A gdyby tak nie było, to wciąż bylibyśmy na poziomie języka gaga z czasów walki o ogień...
-
2012/08/23 23:26:01
Naprawdę mówiło się grzankownik? Bardzo mnie to cieszy. Ktoś mnie kiedyś strasznie wyśmiał, gdy zaproponowałam taką nazwę...
-
2012/08/24 12:14:31
U nas w domu mówiło się grzankownik, w internecie podają jako prawidłową zupełnie nieznaną mi formę - "grzankownica".