Nie jesteśmy nowi na świecie, przed nami była
KURA

O nas i o blogu

Napisz do nas:
qra-poczta@gazeta.pl

Współpracuj z nami

Nagrody
Fundatorzy
Lektury
Filmy


Blog > Komentarze do wpisu

Jedzenie w drodze

rysunek Anna Krenz Wpis Ewy Marii

Pisałam już o tym, że jedzenie na Camino bywa sprawą problematyczną. To oczywiście dziwne, bo Hiszpania wraz Włochami, Grecją i Marokiem otrzymała nie tak dawno temu od UNESCO certyfikat uznający kuchnię śródziemnomorską za część światowego dziedzictwa kultury.

certyfikat UNESCOArgumenty były proste - w basenie Morza Śródziemnego je się jadło najwyższej jakości, świeże i przygotowywane na co dzień, a nie odgrzewane z paczek i torebek. I są to produkty zdrowe - mięso, ryby, owoce morza, oliwa, owoce i jarzyny...

Mniam mniam.

Dlatego tak trudno wytłumaczyć komukolwiek, że w kwestii jedzenia pielgrzym ma w Drodze ciężko. Ale tak właśnie jest.

Przez pierwszych kilka dni wędrówki, póki byłyśmy w Portugalii, dzięki wspaniałym poradom siostry i szwagra, jeszcze sobie radziłyśmy. Portugalczycy mianowicie z upodobaniem jadają na śniadanie tosty, na obiad i kolację oprócz mięsa i ryb również zupy i desery, a do każdego posiłku dodają jakąś gotowaną jarzynę. I wszystko to podadzą ci poza godzinami serwowania obiadu czy kolacji. Każda rozmowa w knajpie zaczynała się od tego, że nie będzie nic do jedzenia, bo nie ma kucharza, ale nieodmiennie kończyło się to cudownym jedzeniem - podgrzanymi przez barmana resztkami obiadu. Była więc zawsze zupa jrzynowa, ryż z ziemniakami (tak tak - to taka specjalność portugalska!), gotowana jarzyna i sobremesa.

Ale w miasteczku Caminha przejechałyśmy promem przez rzekę i znalazłyśmy się w Hiszpanii. Pierwszego wieczora jeszcze było prawie jak w Portugalii - dostałyśmy na kolację wazę zupy. Ale potem... Potem już były same problemy. Trzy szczegółowe - śniadanie, obiad i kolacja! I dwa ogólne - wegetarianizm i mały wybór.

A zatem śniadanie. Pielgrzym potrzebuje odżywczego śniadania - porządnego pieczywa, o rany, zachciało mi się - pełnoziarnistego! A do tego dobrze, żeby było jajko, ser żółty, twarożek, płatki z mlekiem, jogurt, pomidory, owoce... A jak ktoś mięsojad, to zjadłby też boczek, kiełbaskę albo szynkę. Tymczasem hiszpańskie śniadanie to kawa i jakieś małe słodkie coś, i to naprawdę słodkie - po prostu przeraźliwie - i naprawdę małe. Albo kiełbasa i kakao!

Jak się już przebolało śniadanie, to zaczyna się problem obiadu. Kiedyś, raz dziennie, dobrze jest zjeść coś ciepłego. Obiad w Hiszpanii jada się i owszem, ale w bardzo konkretnych godzinach, różnych w różnych częściach kraju. Na przykład od 13:30 do 15:30, a pielgrzym nie zawsze zdąży na czas do najbliższej knajpy, zwłaszcza jeśli jest tylko jedna na odcinku kilkunastu kilometrów. Ani wcześniej ani później niż o uświęconej w danym miejscu godzinie nikt wędrowcowi nie poda gorącego posiłku, tylko ewentualnie znowu jakieś przeraźliwie słodkie ciasteczka lub przekąski w barze Tapas.

Foto Kinga Foto Kinga

Wegetarianie mają jeszcze problem dodatkowy, bo jedzenie składa się przede wszystkim z mięsa, ryb i owoców morza. Również zupa to przede wszystkim tłusty wywar z mięsa i kiełbasy z jarzynami, albo coś w rodzaju pomidorowej z rybami i muszlami. Samych jarzyn po prostu nie ma. NIE MA! Raz podano nam miseczkę ziemniaków. Były zimne i skąpane w tłustym sosie pomidorowym. Jeśli w Hiszpanii coś, np. kanapka, nazywa się vegetal - wegetariańska, to znaczy to tylko, że oprócz szynki, boczku i kiełbasy jest tam również sałata lub pomidor.

Foto Kinga Foto Kinga

Także wybór oferowanych na trasie potraw jest zastraszająco mały. To co powyżej "na załączonych obrazkach" wyczerpuje właściwie całą ofertę - u góry empanada i tortilla, na dole pizza i tortilla. I już!

Gdy wieczorem pojawi się problem kolacji, wybór nadal będzie równie ograniczony. Podobnie jak obiad kolacja składa się przede wszystkim z białka zwierzęcego. A do tego je się za dużo, jedzenie jest za ciężkie i konsumuje się je za późno, z reguły między godziną 21:00 a 22:30. Przed czasem jest tak samo jak w porze obiadu - możesz zjeść byle co lub tapas. Jedynym tapas nadającym się dla wegetarian jest tortilla, którą robi się z ziemniaków najpierw usmażonych jak frytki na głębokim tłuszczu, a potem usmażonych raz jeszcze na oliwie i zalanych jajkami. A potem, jeśli są to rzeczywiście tapas - podaje się ją na zimno. Czyli zimny, ciężki, kapiący od tłuszczu "kluch".

Foto Kinga Foto Kinga

Do tematu jedzenia jeszcze kiedyś wrócę, gdy opiszę, jak się mieszka i je w schroniskach dla pielgrzymów. A na razie chciałabym poświęcić jeszcze chwilę uwagi temu, co się pije. Oczywiście - przede wszytkim pije się wodę i, jak tylko się da, świeżo wyciśnięty sok pomarańczowy. Kawa jest mała i mocna, budzi więc, ale nie dostarcza płynów. Zresztą na upał lepsza jest herbata, ale dla amatorów herbaty Hiszpania i Portugalia też będą trudnym doświadczeniem. Często nie można dostać herbaty w ogóle lub tylko herbatki owocowe albo ziołowe. Na zdjęciu na dole po prawej "galicyjski zestaw pierwszej pomocy w drodze" czyli dla mnie herbata (niekiedy parzona z mojej własnej, wygniecionej w plecaku torebki), a dla Kingi zimne piwo i zmrożony likier kawowy.

Foto Kinga Foto Kinga

Ten likier jest galicyjską specjalnością, którą każde porządne gospodarstwo domowe produkuje na własny użytek według specjalnej tajnej receptury, której, mimo zabiegów i przymilania się, nie udało się nam zdobyć. Czyli trzeba kupić. A to nie to samo, oj, nie...

Foto Kinga Foto Kinga

Ale w całej tej podróżnej udręce jedzeniowej było i coś pysznego: ciasta w Santiago de Compostela!

Foto Kinga Foto Kinga

Bardzo smaczne, a najlepsze - tradycyjne ciasto pielgrzymów czyli tort migdałowy. Tak naprawdę nie jest to zresztą tort tylko tarta, a zatem placek.
W roku 1986 odbyły się w Warszawie światowe zawody na najlepszy wypiek pod słońcem - placek św. Jakuba zdobył na nich 23 miejsce!

Foto Kinga Foto Kinga

Tarta Santiago

6 jajek
275 g cukru
otarta skórka z 1 cytryny
500 g drobno zmielonych migdałów
szczypta soli
oraz
cukier puder do posypania
oliwa lub olej do nasmarowania blachy

Nagrzać piekarnik do temp. 150°C. Tortownicę cieniutko posmarować olejem. Wyłożyć papierem do pieczenia.

Jajka bardzo długo ubijać – ok. 10 minut! Dopiero wtedy powoli dosypywać cukier, dalej ubijając. Dodać skórkę cytrynową i sól, a potem po łyżce - mąkę migdałową. Delikatnie mieszać łyżką.

Piec około godziny. Wyjąć z pieca, ostudzić, posypać cukrem pudrem.

Jeśli chcemy wykonać na placku tradycyjny galicyjski wzór czyli krzyż św. Jakuba, to trzeba wejść TU, powiększyć sobie motyw do potrzebnych rozmiarów, wydrukować, wyciąć i ułożyć na placku przed posypaniem cukrem.

Zagadka wiąże się z wędrówką, choć gdzie nam obu, robaczkom świętojakubskim, do Mocarza, o którego zapytam. Wędrował. Był pierwszym człowiekiem na świecie, który przebył samotnie pewien kontynent, z góry na dół i z powrotem. Pokonał 40 tysięcy kilometrów - na piechotę, rowerem, konno oraz czółnem. Kto, co, kiedy? 
Zagadkę rozwiązała Juliczka - Kazimierz Nowak, który w latach 30 przewędrował Afrykę.

wtorek, 21 sierpnia 2012, ewamaria030

Polecane wpisy

Komentarze
Gość: juliczka, *.dynamic.chello.pl
2012/08/21 00:22:55
Znalazłam Kazimierza Nowaka, pioniera polskiego reportażu. W latach trzydziestych przebył kontynent afrykański.
Przede wszystkim zaś odkrywam nowe smaki camino. I te dosłowne, i te z drugiego planu. Dziękuję.
-
2012/08/21 01:19:30
Tak, to Kazimierz Nowak, który w latach 30 przejechał Afrykę z północy na południe i z powrotem na północ. Gratuluję Juliczce!

A pisarz drogi? Czy Juliczka pamięta, że ma jeszcze odkryć pisarza drogi? Pomogę trochę jeszcze i powiem, że był to sztandarowy przedstawiciel amerykańskiej beat generation.
-
2012/08/21 05:53:53
Czy mogę się wtrącić i ubiec Juliczkę? Ten pisarz to będzie Jack Kerouac i jego powieść "W drodze" (tak myślę), napisana podobno w trzy miesiące, choć gdzieś kiedyś czytałam że w trzy tygodnie :)
Mam jeszcze pytanie o tartę,czy mąkę migdałową można zastąpić pokruszonymi płatkami migdałowymi ?
Dziękuję
-
2012/08/21 06:35:56
A jaki wypiek te zawody światowe wygrał? :)
-
2012/08/21 08:32:08
Odpowiedzi po kolei:
magata - tak, chodzi o Jacka Kerouaca, którego najsłynniejszą książką jest powieść "W drodze", ale to w innej książce Kerouac udaje się do Europy na poszukiwanie korzeni rodzinnych i dociera do Finisterre, ale nie tego hiszpańskiego, tylko... Czyli nadal poszukujemy kraju / krainy, gdzie leży Finisterre oraz tytułu tej powieści.
Zona - szukam informacji o tym konkursie na wypieki; ubawiła mnie ta informacja, zwłaszcza że - zauważmy - było to jeszcze w czasach komuny. I nawet chyba wtedy nie wiedzieliśmy, że schyłkowej
-
2012/08/21 08:38:12
No i jeszcze do magaty w sprawie płatków migdałowych - tarta Santiago ma bardzo delikatną konsystencję - smakuje i wygląda jak cienki biszkopt. No bo w gruncie rzeczy jest migdałowym biszkoptem. Jeśli mąka której użyjemy do wypieku nie będzie delikatnie sproszkowana tylko chropawa i nierówna (a tak będą wyglądały pokruszone płatki migdałowe) to biszkopt będzie bardziej płaski i będzie pod zębem stawiał odrobinę większy, leciutko chrupiący opór. Powiedziawszy jednakże wszystko co powyższe, dodam, że w moim pojęciu (a Zona na pewno się ze mną zgodzi) cała przyjemność pieczenia i gotowania polega na zmianach i eksperymentach, bo może to właśnie przy najbliższym konkursie na wypieki pokruszone płatki migdałowe zamiast mąki zapewnią plackowi pierwsze miejsce!
-
2012/08/21 09:32:51
no tak, problem jedzenia przy chodzeniu jest wielki. Ja chodze od dawna po gorach i przyznam sie ze dopiero po kilku latach "dotarlam" sprawe tego co jesc w drodze i w ciagu dnia, czyli obiadowo, nigdy nie licze na jedzenie w schroniskach, a poprostu niose ze soba i jest to przewaznie jakies pieczywo i kawalki roznych serow oczywiscie z dodatkiem owocow.
-
2012/08/21 09:55:49
Tak, też widywałam po drodze pielgrzymów samowystarczalnych jedzeniowo - mieli ze sobą słynne zupy w proszku i mielonkę w puszkach, prymusik, garnczki itp., ale mnie to jakoś nie krąci. Z kolei zabieranie rzeczy tylko na kanapki oznacza, że musisz przedtem znaleźć sklep, gdzie ci się uda kupić coś sensownego (a nie zawsze znajdujesz, a nawet powiem więcej - rzadko znajdujesz) i potem to jeszcze w palącym słońcu nieść na plecach. Oczywiście zawsze miałyśmy ze sobą wodę, jakieś owoce i batoniki energetyczne, ale nie rozwiązywało to problemu jedzenia normalnych posiłków.
-
2012/08/21 10:03:18
A teraz w sprawie konkursu:
Ten "nasz", w którym placek Santiago się dobrze zapisał, nazywał się "World Baked Goods" competition, a jest jeszcze coś, co się zwie "Bakery World Cup", ale przyznaję, że właściwie nic więcej nie udało mi się znaleźć.
-
2012/08/21 12:11:54
W kwestii eksperymentowania zdecydowanie się zgodzę! I gdyby nie to, że jestem w podróży już bym tłukła te płatki i piekła z nich biszkopt :-D
-
pharlap
2012/08/21 13:05:48
Doprawdy, tak kapryśnych pielgrzymów, a raczej pielgrzymek , jeszcze nie spotkałem. Przy okazji korekta jezykowa - vegetal oznacza warzywny, nie wegetariański. A zatem jesli w kanapce była jakaś jarzyna, a była, to kanapka była vegetal.
Gdy o jarzynach mowa.. kiedyś jadłem obiad w restauracji w USA, w malutkiej miejscowości. Mieli tylko pieczonego kurczaka. Czy coś do tego? - pytają. Tak , poprosze ziemniaki i jakąś jarzynę - zadysponwałem. Dostałem - ogromnego lurczaka i dwa ogromne ziemniaki. Ten ziemniak to ziemniak a ten drugi to jarzyna - wyjasniła kelnerka - przecież tak zamówiłeś.
-
2012/08/21 13:40:43
No cóż, doczekałam się - kapryśna pielgrzymka :-)))
-
2012/08/21 14:05:37
Tak tak, wiadomo, vegetal to jarzyna. Tylko, że są sandwiche, które się nazywają "jambon" czyli szynka i są takie, które się zwą "tuna" czyli tuńczyk, i wtedy naiwna a kapryśna pielgrzymka myśli sobie, że "vegetal" to będzie jarzyna, a tu chała, to nadal szynka, kiełbasa albo tuńczyk, tyle że z pomidorem.
I dziękuję za historię o dwóch ziemniakach - poprawia humor na długo!
-
2012/08/21 20:16:34
Kto czytał "W drodze" Jacka Kerouaca, może teraz oglądnąć film (od 14 września w kinach)
A tartę Santiago upiekę z płatków migdałowych i dam znać jaka wyszła :)
Pozdrawiam
-
Gość: juliczka, *.dynamic.chello.pl
2012/08/21 23:53:39
Dobry wieczór,
Annomario - pamiętałam o pisarzu drogi i mozoliłam się. Kierowana podpowiedzią pytałam moją dziewięćdziesięciodwuletnią mamę o jej idola. Niezmiennie odpowiadała, że Eugeniusz Bodo. Może "Big Sur" Kerouaca, książka stanowiąca zapis nieudanej ucieczki do nadpacyficznej ustroni zakończonej, jak czytam, delirium.
Magata66 - dziękuję; długo błądziłam, aczkolwiek pożytecznie:)
-
2012/08/22 07:06:46
O Jesus! Big Sur! Najbardziej przerażający zapis pisarskiej paranoi! Nie, chodzi o inną książkę Kerouaca. Szukajcie, a znajdziecie, a jak znajdziecie, to przeczytajcie, bo warto.